Xiaomi G9 czy Dyson V8 Absolute – co jest lepszym wyborem?

Dzisiaj przygotowałem dla Was test dwóch odkurzaczy – Xiaomi G9 i Dyson V8 Absolute. Są one dostępne w różnych cenach, ale sami przekonacie się, że różnice pomiędzy tymi modelami wcale nie są tak duże.

Akcesoria

Zacznijmy od modelu Xiaomi G9. Tutaj w zestawie mamy główną elektroszczotkę z włosiem w kształcie litery V, minielektroszczotkę, końcówkę szczelinową, szeroką końcówkę szczelinową 2w1, zestaw do montażu na ścianie, zasilacz, rurę oraz instrukcję. Wybór końcówek jest więc duży, ale ciągle mniejszy niż w modelu Dysona. Na zdjęciach możecie zobaczyć jeszcze dwie baterie. Xiaomi G9 ma wyjmowaną baterię, więc dodatkową możecie dokupić i tym samym podczas sprzątania szybko ją podmienić. Jest to ogromna zaleta odkurzacza, której dla odmiany nie ma Dyson.

W przypadku Dysona otrzymujemy ładowarkę, zestaw do montażu na ścianie, elektroszczotkę Direct Drive, elektroszczotkę Soft Roller (do twardych podłóg), końcówkę szczelinową, końcówkę Combi, miękką szczotkę do zbierania kurzu, mini elektroszczotkę i instrukcję. Jak sami widzicie końcówek jest więcej i ogromną zaletą jest Soft Roller, której nie ma konkurencja, a powinna ona lepiej sprawdzić się przy odkurzaniu podłóg. Wadą jest za to brak wymiennej baterii – tutaj jest jedna, na stałe zamontowana i nic z tym nie zrobicie.

Specyfikacja

Oba główne moduły odkurzacza wyglądają bardzo podobnie. Jest przycisk do uruchomienia oraz do zmiany trybu pracy. Tutaj Xiaomi oferuje trzy tryby pracy (Eco, Standard i Max), a Dyson tylko dwa (zwykły i Max). Inaczej wygląda też opróżnianie pojemnika, który u Xiaomi ma pojemność 0,6 l, a u konkurencji 0,54 l. W tym pierwszym wystarczy nacisnąć przycisk i pojemnik jest opróżniony. U Dysona należy pociągnąć czerwoną część do góry i wtedy całość się otwiera, co jest trochę gorszym rozwiązaniem.

Xiaomi G9 czy Dyson V8 Abolute

Ciekawie wypada czas pracy na baterii deklarowany przez producentów. Xiaomi mówi o maksymalnie 60/27/8 minutach (2500 mAh) w zależności od trybu, a Dyson o 40/7 minutach (2800 mAh). Przypomnę tylko, że w przypadku tego pierwszego jest wymienialna bateria, więc dokupując kolejną baterię możecie wydłużyć dwukrotnie czas pracy w danym trybie. Co więcej, dodatkową baterię można osobno ładować, co jest kolejnym plusem. Niestety Dyson czegoś tego nie oferuje. Czas ładowania baterii to kolejno 3,5 h i 5 h.

Xiaomi G9 oferuje moc ssania równą 120 AW, moc 400 W i prędkość 100000 RPM. Dla Dyson V8 Absolute parametry te wynoszą kolejno 115 AW, 425 W i 107000 RPM. Xiaomi deklaruje wagę urządzenia równą 3,8 kg, a Dyson 2,61 kg, natomiast trzymając oba urządzenia w ręce nie wyczuwam jakiejś większej różnicy pomiędzy nimi.

Czym jeszcze chwalą się producenci? Xiaomi deklaruje 5-stopniową filtrację, która działa ze skutecznością 99,97%. Pozwala to wyłapać drobiny do wielkości 0,3 um. Obecnych jest też 12 cyklonów. W przypadku Dysona jest mowa o 15 cyklonach ułożonych w dwa rzędy. Filtracja ma wyłapywać alergeny czy zanieczyszczenia i wydmuchiwać czyste powietrze. Tutaj nie znalazłem niestety konkretnych informacji o skuteczności systemu filtracji, ale można spodziewać się równie dobrych wyników.

Czytaj też: Test robota sprzątającego Dreame Bot L10 Pro

Testy

Zacznijmy od samej obsługi. Mam całkowicie różne odczucia odnośnie sprzątania podłóg i samego przesuwania odkurzaczy po ziemi. Xiaomi znacznie ciężej skręca, podczas gdy Dyson robi to czasem zbyt łatwo. Opisze to może tak – aby skręcić tym pierwszym trzeba wykonać znacznie mocniejszy ruch nadgarstkiem niż w tym drugim, który od razu reaguje i czasem moim zdaniem nawet zbyt mocno. Oczywiście jest to kwestia przyzwyczajenia i ciężko jest mi ocenić, który jest tak naprawdę wygodniejszy – do obu się przyzwyczaicie. Aby oba urządzenia działały, należy trzymać przycisk włączający, czego akurat nie lubię – szkoda, że nie ma tutaj żadnej blokady (tak, wiem, że ma to na celu oszczędzanie baterii, ale mimo wszystko nie jestem fanem takiego rozwiązania).

Poza tym zmiana końcówek w obu przypadkach jest bardzo łatwa. Poziom naładowania baterii pokazywany jest za pomocą diod i szkoda, że nie ma tutaj wyświetlaczy. Xiaomi ma też, moim zdaniem, łatwiejsze opróżnianie pojemnika na kurz. Jest jeszcze jedna wada obu elektroszczotek – brak podświetlenia, które często może się przydać.

Xiaomi G9 czy Dyson V8 Abolute

Przejdźmy do samego sprzątania

W przypadku podłóg czy paneli lepiej poradził sobie Dyson. Jest to głównie zaleta specjalnej szczotki do podłóg twardych, która po prostu lepiej sobie radzi np. z większymi drobinami. Przy mniejszych – kurzu czy rogach pomieszczeń – nie zauważyłem większych różnic i oba urządzenia spisywały się bardzo dobrze. Natomiast przy większych rzeczach typu ryż lepiej poradził sobie Dyson, który bezbłędnie wszystko wyczyścił. Xiaomi niestety rozrzucił ryż po kuchni i trzeba było kilka razy po nim przejechać. Zwróćcie uwagę, że szczotka Dysona ma większe wycięcie co właśnie ułatwia odkurzanie takich rzeczy. Przy G9 trzeba trochę nakombinować, aby wciągnął on większe zanieczyszczenia. Miałem też raz sytuację lekko zaschniętego błota – G9 nie dał sobie z nim rady, podczas gdy V8 Absolute bez problemu wyczyścił podłogę. Tutaj szkoda, że wraz z Xiaomi nie otrzymujemy odpowiednika tej szczotki, który na pewno poprawił by tę sytuację. Natomiast nadal nie jest źle – jakość sprzątania podłóg jest po prostu dobra, a nie bardzo dobra. Przy wykorzystaniu swoich odpowiedników szczotek, jakość sprzątania wypadała podobnie (bardzo podobnie wtedy radzą sobie z ryżem, który jest rozrzucany i trzeba kilka razy po nim przejechać), co tylko potwierdza fakt, że w przypadku Dysona Soft Roller naprawdę robi dużą robotę.

W przypadku mojego dywanu z długim i grubym włosiem oba odkurzacze poradziły sobie bez większych uwag. Dywan został dokładnie odkurzony, a cały brud wyciągnięty. Podobnie jest z odkurzaniem szczelin, materacy czy samego samochodu – większych różnic nie zauważyłem i oba odkurzacze radzą sobie z praktycznie każdym rodzajem brudu (oczywiście przy wykorzystaniu odpowiednich końcówek). Xiaomi ma jednak jeden duży plus – trzy tryby pracy. Zazwyczaj korzystałem ze środkowego, który do większości rzeczy idealnie mi pasował. W przypadku Dysona najmniejszy tryb spokojnie wystarcza do odkurzenia większości powierzchni, ale mam wrażenie, że przydałby się jeszcze jeden, opisany jako Eco. Czasami do mniejszego brudu nie ma konieczności używania takiej mocy i spokojnie skorzystałbym z jeszcze słabszego trybu. Natomiast (oprócz samych podłóg) jakość sprzątania różnych powierzchni wypada bardzo podobnie i w przypadku obu odkurzaczy na pewno będziecie z niej zadowoleni.

Oba odkurzacze na najmocniejszych trybach dosyć krótko trzymają na baterii i nie ma szans na wysprzątanie mieszkania o wielkości ok. 61 m^2

Tutaj ta minuta różnicy w opisach producentów tak naprawdę nie robi różnicy. Jednakże w przypadku Xiaomi możecie zmienić baterię i spokojnie dalej sprzątać, co jest ogromnym plusem. Na niższych trybach oba odkurzacze spokojnie poradziły sobie ze sprzątaniem i nie miałem potrzeby doładowywania ich w trakcie odkurzania nawet przy chwilowym włączaniu najwyższego trybu.

Pozostała jeszcze kwestia głośności. Dla Xiaomi z odległości 40 cm są to wartości ok. 47/70/75 dBA, dla Dysona 71/77 dBA. Nie ma więc wielkich różnic, ale trochę głośniejszy okazuje się ten drugi. Natomiast jak postawicie dwa odkurzacze obok siebie, to jakiś znaczących różnic nie ma pomiędzy analogicznymi trybami. Jedynie Eco w G9 jest rzeczywiście cichszy.

Czytaj też: Test odkurzacza Jimmy H8 Pro

Podsumowanie

Xiaomi G9 kupicie w aktualnej promocji w cenie 713,99 zł (regularna cena to ok. 890 zł), dodatkowa bateria to koszt ok. 60 euro. Dyson V8 Absolute kosztuje ok. 1500 zł. Różnica w cenie jest więc ogromna i powstaje pytanie czy warto dopłacać do mocniejszego modelu?

Jeśli szukacie dobrej jakości budżetowego odkurzacza to zdecydowanie nie. Xiaomi przegrywa tak naprawdę tylko w jakości sprzątania podłóg – tutaj brakuje odpowiednika elektroszczotki Soft Roller Dysona. Odkurzanie pozostałych powierzchni jest bardzo podobne do konkurencji i tutaj nie odczujecie większej różnicy. Ogromnym plusem G9 jest za to wymienialna bateria, więc możecie ją dokupić i tym samym znacznie przedłużyć czas sprzątania. Ma to spore znaczenie w szczególności na najmocniejszym trybie. Xiaomi jest też prosty w obsłudze (ma trzy tryby odkurzania) i generalnie bardzo dobrze sprawdzi się w mieszkaniach. Spokojnie więc możecie zaoszczędzić pieniądze i zdecydować się na jego zakup – na pewno będziecie zadowoleni.

Plusem Dysona jest większa ilość dołączonych końcówek. W szczególności Soft Roller robi sporą różnicę na podłogach i panelach, gdzie zwyczajnie lepiej radzi sobie z brudem, w szczególności tym większym typu ryż. Tak naprawdę innej różnicy w jakości sprzątania nie zauważyłem. Minusem na pewno jest brak wymiennej baterii czy dwa tryby odkurzania – szkoda, że nie ma tutaj trzeciego Eco.

Poza tym oba urządzenia są łatwe w obsłudze, choć samo prowadzenie po podłodze jest zupełnie inne. Opróżnianie pojemnika na brud jest łatwiejsze w Xiaomi, ale oba modele nie mają podświetlenia na elektroszczotkach. Trochę głośniejszy jest też Dyson, ale wielkich różnic tutaj nie ma. Jedynie tryb Eco w Xiaomi jest rzeczywiście znacznie cichszy. Odnośnie czasu pracy to w największym trybie jest on podobnie krótki – tutaj nie starczy na nawet ok. 61m^2 mieszkanie. Natomiast na niższych trybach, nawet przy okresowym włączaniu większego, spokojnie takiej wielkości mieszkanie dokładnie odkurzycie.

Osobiście więc zdecydowałbym się na model Xiaomi ze względu na niższą cenę i wymienną baterię. Jedynym wyjątkiem była by sytuacja, w której odkurzacie naprawdę sporą ilość podłóg i paneli, bo tutaj Dyson sprawdza się bardzo dobrze (ogromny plus specjalnej elektroszczotki), a Xiaomi G9 „tylko” dobrze.