Reklama

Samoloty mogą emitować mniej zanieczyszczeń. Sposób jest zaskakujący

Boeing 747 statek matka

Samoloty wykorzystują już tzw. prądy strumieniowe, aby zaoszczędzić czas i paliwo. Nowe badania sugerują jednak, że poszerzenie tej strategii umożliwiłoby zużywanie o 16 procent mniej paliwa i ograniczenie emisji zanieczyszczeń.

Kluczem, zdaniem ekspertów, miałaby być elastyczność lotów. Częstsze, dostosowane do panujących warunków zmiany miałyby umożliwić efektywniejsze wykorzystanie wspomnianych prądów. Postępy w technologii satelitarnej mogłyby to znacząco ułatwić.

Czytaj też: Asfalt może emitować więcej zanieczyszczeń niż samochody. Jak to możliwe?
Czytaj też: Świat od lat walczy z problemem zanieczyszczeń. Jakie są tego efekty?
Czytaj też: Co, gdyby An-225 Mrija był samolotem pasażerskim?

Jeśli linie lotnicze oraz grupy zajmujące się nawigacją po obu stronach Oceanu Spokojnego wdrożą proponowany system, roczne emisje dwutlenku węgla mogłyby spaść o tysiące ton. Obecne przeloty nad Atlantykiem wywołują bowiem wysokie emisje, których moglibyśmy uniknąć.

Samoloty odpowiadają obecnie za 2,4% ludzkich emisji zanieczyszczeń

Artykuł opublikowany na łamach Environmental Research Letters sugeruje, że autorzy analiz wzięli pod lupę ok. 35 tysięcy lotów między Londynem i Nowym Jorkiem, które miały miejsce od 1 grudnia 2019 do 29 lutego 2020 roku. Naukowcy szacują, że gdyby wprowadzić postulowane przez nich rozwiązanie, możliwe byłoby ograniczenie wyemitowanych w tym czasie zanieczyszczeń o 6,7 mln kilogramów.

Czytaj też: Bolt Green – im więcej zanieczyszczeń, tym tańszy przejazd
Czytaj też: Najszybsze samoloty na świecie – top 10

Do tej pory duży ruch lotniczy na trasach transatlantyckich i niezbyt wydajna nawigacja w niektórych obszarach ograniczały możliwości w zakresie modyfikacji tras. Teraz jednak możliwe będą zmiany. Co ciekawe, ruch lotniczy odpowiada za 2,4% emisji związanych z działalnością ludzi, a wskaźnik ten regularnie rośnie.