Recenzja serialu Rozczarowani – sezon 3

Rozczarowani, Rozczarowani sezon 3, Rozczarowani recenzja

Pijackie średniowiecze i ulubieni bohaterowie powracają w 3. sezonie serialu Rozczarowani. Czy powtórzy on sukces poprzednich odsłon? I najważniejsze, czy warto go obejrzeć? Zapraszam do lektury recenzji. Uwaga, mogą pojawić się lekkie spoilery.

https://youtu.be/0apbUz8NEgk

Twórcy Simpsonów i Futuramy dostarczyli nam Rozczarowanych, których dwa pierwsze sezony okazały się tak dużym hitem, że Netflix postanowił zamówić od razu kolejne dwa składające się na dwie odsłony. To kolejna w bibliotece platformy animacja dla dorosłych, pełna (czasem niezbyt wybrednego) humoru, ciekawych postaci i z fabułą, która potrafi porwać.

Bean, Elfo i Luci powracają w 3. sezonie serialu Rozczarowani

Akcja nowych odcinków rozpoczyna się dokładnie w momencie, w którym zakończyła się poprzednia odsłona. Bean, Luci i Elfo ledwo uchodzą z życiem ze stosu, na którym mają ich spalić. Trafiają do podziemi, w których Dagmar urządziła sobie królestwo, za poddanych mając zgraję Trogów, dziwnych elfów. Nie spędzają tam jednak zbyt dużo czasu, bo relacje pomiędzy Bean i Dagmar są bardzo napięte, a wzajemne potyczki słowne doprowadzają obie do szału. Ale ten wątek daje ogromne pole do popisu jeśli chodzi o żarty, w dużej mierze nawiązujące do współczesności – twórcy nabijają się z socjalistycznej utopii czy zaściankowego konserwatyzmu.

W międzyczasie mamy też wgląd w to, co dzieje się w Dreamlandzie. A tam, intryga intrygę pogania, a choć na tronie zasiada brat Beanie, Derek, to lepiej nie jest. Głupie decyzje to codzienność, choć minister Odval i Archidruidka robią wszystko, by wykorzystać zaistniałą sytuacje i dobić króla Zøga. W efekcie czego król żyje, choć słabuje na umyśle, Luci zostaje jego kotem, a Beani i Elfo udają się do nowego królestwa – Steamlandu. A tam, jak sama nazwa wskazuje, królują maszyny. Podczas, gdy główna bohaterka stara się odnaleźć archidruidkę, Elfo przeżywa przygody na własną rękę i muszę przyznać, że dostarczają nam one solidnej porcji rozrywki.

Czytaj też: Recenzja serialu Euforia – odcinek specjalny 1: Rue
Czytaj też: Recenzja 3 sezonu Star Trek: Discovery
Czytaj też: Recenzja serialu Lupin – Netflix rozpoczyna 2021 rok mocnym tytułem

Serialowi służy zmiana lokacji

Akcji w tym sezonie serialu Rozczarowani jest naprawdę dużo, głównie dzięki przeniesieniu fabuły do Stemlandu. Choć uwielbiamy te bajkowe, pijackie średniowiecze, to odmiana jest miłym powiewem świeżości zwłaszcza, że animacja w nowym królestwie jest świetna i ciężko oderwać od niej wzrok. Do tego musimy dodać masę pokrętnych intryg, burzliwych momentów i stojącego na wyższym poziomie dowcipu. Palma pierwszeństwa w knuci zdecydowanie należy się tutaj Odvalowi, który wysunął się na pierwszy plan w tym sezonie. Niestety kosztem Luciego, którego mamy mało, a dodatkowo nie dano się tej postaci dostatecznie wykazać.

Ciekawe wątki mamy również w Bentwood, czyli kolejnej miejscówce, którą pozwalają nam odwiedzić Rozczarowani. Jest to rodzinne królestwo zamienionego w świnię Merkimera. Mam nadzieję, że w kolejnej odsłonie znów będziemy poruszać się pomiędzy lokacjami, bo to dobrze wpływa na barwność uniwersum. Nowy sezon przynosi ogrom wątków pobocznych, także tych miłosnych. Senny romans Beani z syreną Morą z Muzeum Dziwaków, związek Dereka i Sagaty, a także wiele, wiele innych. Niektóre mają satysfakcjonujące zakończenie, ale inne potraktowane zostały trochę po macoszemu, bo nie dano im szansy na dobre rozwinięcie. A szkoda.

Rozczarowani przynoszą sporą zmianę w niektórych bohaterach

Przyjemnie obserwuje się rozwój Beani. Postać zyskuje w nowej odsłonie, choć nadal ma sporo charakteru, za który ją polubiliśmy. Nie martwcie się, nie zrobiła się nagle grzeczna i przykładna, ale ma bardziej wyrazistą i złożoną osobowość. Podoba mi się jej relacja z ojcem, a ta z matką dostarcza wielu wspaniałych momentów w tym sezonie. Elfo zaś okazał się o wiele fajniejszą postacią, niż przypuszczaliśmy. Najpierw w klubie podróżników, a potem w Muzeum Dziwaków, w którym nawiązuje relację z głową cyganki Edith, a potem już w Dreamlandzie.

Rozczarowani w nowym sezonie przynoszą nam sporo śmiechu, ale zakończenie ma nieco smutny wydźwięk. Nie chcę Wam go zdradzać, ale z pewnością możemy oczekiwać w kolejnej odsłonie kilku dramatów i poważnych problemów, przed którymi zostaną postawieni bohaterowie. Jestem bardzo ciekawa jak dalej ułoży się sprawa z Elfo, a także z królem Zøgiem, którego wątek jest chyba w tej odsłonie najsmutniejszy. Również Sama Beani kryje wiele tajemnic, a jej nowo odkryte zdolności mogą jeszcze wiele namieszać.

Czytaj też: Recenzja serialu Mroczne materie – sezon 2
Czytaj też: Recenzja serialu Stewardesa –thriller i absurdalna czarna komedia w jednym
Czytaj też: Recenzja 2 sezonu The Mandalorian – to najlepsze, co od lat dały nam Gwiezdne Wojny

3.sezon zdecydowanie nikogo nie powinien rozczarować

Moim zdaniem twórcy popracowali w tym sezonie nad humorem. Nadal bywa on niewybredni i czasem wtórny, ale zdecydowanie przestał być tak wymuszony. Jest to też zasługa rozwoju, jakiego doczekały się postacie. Dowcipy są cięte, humor bardzo naturalny i, co najważniejsze, zabawny. Widać, że Rozczarowani w końcu znaleźli właściwą dla siebie drogę, bo dla mnie ta odsłona jest zdecydowanie lepsza od poprzednich. Sporo w tym zasługi w zmianie lokacji, bo Steamland ze swoimi maszynami parowymi i harującymi po dwanaście godzin robotnikami potrafi zafascynować. Animacja tego miejsca robi ogromną robotę.

Liczę, że 4.sezon rozwinie rozpoczęte w tej odsłonie wątki, a także w pełni wykorzysta potencjał tego uniwersum i bohaterów, którzy w końcu zaczęli przypominać „prawdziwych” ludzi ( i nieludzi). Wiecie o co chodzi, przestali być papierowi i zaczęli w tym świecie po prostu żyć. Jeśli historia potoczy się w kierunku, w którym podążała teraz to jestem bardzo dobrej myśli. Rozczarowani w końcu odnaleźli własny styl i pozostaje mieć nadzieję, że twórcy tego nie zaprzepaszczą.

Chcesz być na bieżąco z WhatsNext? Obserwuj nas w Google News