Recenzja M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i ED 40-150mm F/2.8 Pro. Pozycje obowiązkowe systemu Micro 4/3

Zastanawiałem się ostatnio jakimi obiektywami rozbudować aparat systemu Micro 4/3. Korzystając z możliwości, jakie daje mi praca w portalu zajmującym się technologiami, wypożyczyłem od Olympusa dwa obiektywy – M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro. Jedne z najdroższych, ale też teoretycznie najlepszych obiektywów systemu Micro 4/3. Czy spełniły moje oczekiwania?

Dlaczego M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro?

Na co dzień używam Olympusa OM-D E-M1 Mark II i dwóch obiektywów – M.Zuiko Pro 12-40mm F/2.8 oraz Sigma 16mm F/1.4. Pierwszy to absolutny must have. Można go nazwać odpowiednikiem obiektywów 24-70mm F/2.8 w systemach pełnoklatkowych. Bardzo uniwersalny obiektyw do wszystkiego. Z drugim, co otwarcie muszę przyznać, nie do końca się polubiłem. To świetne szkło, ale niewielkie doświadczenie z szerokokątnymi obiektywami stałoogniskowymi powoduje, że ciągle nie do końca potrafimy się dotrzeć.

Dlaczego M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro? Pierwszy ze względu na jasność. System Micro 4/3 potrzebuje wysokich wartości przysłony, aby uzyskać efektowny efekt bokeh. Poza tym lubię czasem eksperymentować z dziwnym oświetleniem, gdzie wysoka jasność jest niezastąpiona. A 25mm w Micro 4/3 to odpowiednik uniwersalnych 50mm dla pełnej klatki. Jeśli chodzi o drugi, to powodów jest kilka. Zwyczajnie lubię teleobiektywy. Lubię uzyskiwać coś na kształt wąskiego tunelu między mną, a fotografowanym obiektem. Poza tym, poza pracą lubię fotografować protesty. Szczególnie środowisk foliarsko-antyszczpionkowych, a ze względu na naszą wzajemną sympatię, lepiej robić to z większej odległości. Miałem ostatnio przyjemność używać obiektywu Canon EF 70-200 mm f/2.8L IS II USM i to była prawdziwa miłość. Miałem nadzieję, że i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro, będący odpowiednikiem ogniskowej 80-300mm dla pełnej klatki, da mi przynajmniej porównywalną radość z fotografowania.

M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 to bardzo niepozorny obiektyw

W zasadzie jak każdy obiektyw systemu Micro 4/3, M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 wygląda bardzo niepozornie. Mały, lekki, krótki. Bardzo łatwo można go schować choćby do kieszeni spodni. Ciężko powiedzieć, że to jeden z najpotężniejszych obiektywów M.Zuiko.

Jak przystało na serię Pro, jest perfekcyjnie wykonany. Wszechobecny metal, wysokiej jakości grawerowane oznaczenia, idealnie działające pierścienie. Wszystko jest tutaj na swoim miejscu. Charakterystycznie dla obiektywów M.Zuiko Pro, pierścień ostrości (w tym przypadku jedyny) możemy przesunąć w dół, co automatycznie aktywuje w aparacie ręczną regulację ostrości. To genialny wynalazek, który bardzo sobie chwalę i aż dziwne, że podobnego rozwiązania nie chcą wprowadzić inni producenci.

Możemy też ustawiać ostrość manualnie po przełączeniu opcji w aparacie. Różnica polega na tym, że po przesunięciu pokrętła potrzeba mniejszego obrotu do przejścia pełnej skali. Więc do bardziej precyzyjnego ostrzenia nieco lepiej sprawdza się zmiana metody w Menu aparatu.

M.Zuiko 40-150mm F/2.8 ED Pro zachwyca… osłoną przeciwsłoneczną?

Z cyklu – mała rzecz, a cieszy, czyli osłona przeciwsłoneczna w M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro. W przeciwieństwie do większości rozwiązań na rynku, nie trzeba jej zdejmować, obracać i montować na obiektywie. Wystarczy lekko przekręcić w lewo dedykowany pierścień, a następnie ją wysunąć na brzeg obiektywu. Trochę jak rozkładaną rurę odkurzacza. Dzięki temu w ułamku sekundy jest gotowa do działania. W podobny sposób łatwo i szybko można ją złożyć.

Pod względem wykonania tutaj również mamy najwyższą półkę. Solidna, metalowa obudowa, z racji swoich rozmiarów, ma słuszną masę. Jak na system Micro 4/3, bo przy wspomnianym obiektywie Canon EF 70-200 mm f/2.8L IS II USM to nadal kruszynka. Na obudowie mamy też metalowa podstawę, pozwalającą na zamontowanie obiektywu na statywie. Szkoda tylko, że w przeciwieństwie do wspomnianego Canona, na podstawce nie możemy na płasko utrzymać obiektywu i aparatu. O ile sam obiektyw się na niej utrzymuje, tak po podłączeniu aparatu przeważa on na swoją stronę.

M.Zuiko 40-150mm F/2.8 ED Pro jest obiektywem wewnątrzogniskowym. Oznacza to, że zmieniając ogniskową, obiektyw się nie wydłuża, ani nie skraca. Zmienia się tylko położenie soczewek wewnątrz obudowy. Dzięki temu sam obiektyw jest zawsze tej samej długości. 

Recenzja M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 – to jest miłość od pierwszej klatki

Już pierwsze zdjęcie wykonane M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 pokazało mi, że zdecydowanie to jest to. Otwarcie przyznaję, że nie do końca jestem fanem tego, jak wyglądają zdjęcia z aparatów Olympusa. Może to kwestia używania przez dłuższy czas Canona, ale ogólny wygląd kolorów i plastyka zdjęć nie wpadają w mój gust. Tymczasem zdjęcia z 25mm F/1.2 spowodowały, że coś drgnęło. Już pierwsze fotografie ujęły mnie nasyceniem kolorów, ostrością i ładnie rozmytym tłem. To może się udać!

Jedno z pierwszych zdjęć z M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2

Zacznijmy od ostrości. Autofocus działa błyskawicznie i bardzo celnie. Teoretycznie minimalna odległość ostrzenia to 30cm, ale w praktyce jest to nieco bliżej. Obiektyw nie ma stabilizacji obrazu, ale w przypadku OM-D E-M1 Mark II nie stanowi to najmniejszego problemu. Ostrość poza centrum kadru, nawet przy maksymalnie otwartej przysłonie, jest zaskakująco dobra. Największą szczegółowość dla całego kadru uzyskamy w zakresie F/2.8-F/5.6.

Jeśli chodzi o jakość obrazu, to ta stoi na bardzo dobrym poziomie. Aberracje chromatyczne zobaczymy tylko przy maksymalnym otworze przysłony, a osobom niewiedzącym, o czym mowa musielibyśmy je pokazywać pod lupą. Widoczne jest za to winietowanie i do przysłony F/2.8 zdjęcia wymagają korekty ciemnych narożników. Chyba że akurat pasują do danego kadru. Dystorsja praktycznie nie występuje. W końcu obiektyw nie jest też przesadnie szeroki, aby mogły się pojawiać widoczne zniekształcenia obrazu.

M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 bardzo dobrze radzi sobie w trudnych warunkach. Zarówno w bardzo jasnych, jak i bardzo ciemnych. Możemy fotografować pod słońce nawet przy mocno otwartej przysłonie, bez obaw o rozbłyski zasłaniające kadr. Z kolei w ciemnym otoczeniu możemy niemal fotografować jak w dzień. Bez konieczności wydłużania czasu otwarcia migawki to wartości wymagających statywu i bez wchodzenia w wysokie wartości ISO. Czego Olympus zbytnio nie lubi.

Na koniec mamy bokeh, czyli element, dla którego zainteresował mnie M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2. Jest naprawdę bardzo dobrze. Rozmycie tła jest miłe dla oka. Miękkie, plastyczne i robi wrażenie. Jeśli zależy Wam na ładnych kółkach światła w tle, to w przypadku systemu Micro 4/3 najlepiej wypadają one właśnie w obiektywach serii Pro i przysłonie F/1.2. Tak dobre rozmycie do tej pory spotkałem tylko w Sigmie 18-35mm F/1.8 podłączonej do Olympusa przez speedbooster.

Zdjęcia wykonane obiektywem M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 znajdziecie w teście OppoReno5 5G, opaski Huawei Band 6 oraz słuchawek Oppo Enco X.

Recenzja M.Zuiko 40-150mm F/2.8 ED Pro – czyli to tego zoomu szukałem…

Punktem odniesienia dla M.Zuiko 40-150mm ED F/2.8 Pro był zdecydowanie Canon EF 70-200 mm f/2.8L IS II USM. Choć oczywiście bezpośrednie porównanie nie wchodzi w grę, liczyłem na przynajmniej zbliżone efekty.

W kwestii obsługi obiektywu, wygląda ona w zasadzie tak samo jak przy 25mm F/1.2. Mamy dwie metody ustawiania ostrości. W przypadku przesunięcia pierścienia ostrości, pełną skalę przewijamy wykonując ok 1/4 obrotu. Jeśli chodzi o zoom, to przejście całej dostępnej ogniskowej potrzebuje niemal takiego samego obrotu. Pierścienie działają pewnie i są bardzo wygodne.

Pierwsze zdjęcia wykonane w domu pokazały małą przewagę nad teleobiektywem Canona. M.Zuiko 40-150mm ED F/2.8 Pro ostrzy z bliższej odległości. Przy ok 1,2m dla Canona, tutaj wystarczy już ok 70cm. Takim obiektywem można robić ciekawe zdjęcia produktowe, a jeśli nie dysponujemy duża przestrzenią, to jest to duża zaleta.

Pierwszy test w boju, to od razu protest antyszczepionkowców. Obiektyw szybko potwierdził swoją wartość. Szeroki zakres ogniskowych bardzo skutecznie chronił przed agresywnymi osobami chcącymi zdjąć mi maseczkę z twarzy, a przy tym pozwala wychwycić dużo szczegółów. Z treściami transparentów na czele. W połączeniu z szybkim, celnym autofocusem i bardzo dobrym odcięciem fotografowanego obiektu od tła do stajemy obiektyw numer jeden jeśli chodzi o fotografię reporterską w systemie Micro 4/3.

Obraz z obiektywu nie ma praktycznie żadnych zniekształceń na całej długości ogniskowej. Nie można się przyczepić do pracy pod światło, a braki ostrości na bokach kadru przy maksymalnie otwartej przysłonie są niewielkie. Choć najlepsze rezultaty uzyskamy przy przysłonie F/4.0 dla mniejszych wartości ogniskowej i F/5.6 dla maksymalnych.

Przyczepić się można do rozmycia tła. Nie ma tutaj żadnej fantazji w tym elemencie i na piękny efekt bokeh nie mamy co liczyć. Można go określić jako bardzo surowy. Nie mniej odcięcie fotografowanych obiektów od tła jest bardzo dobre.

M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i 40-150mm F/2.8 Pro to obiektywy, których szukałem

Jeśli w przyszłości budżet na to pozwoli, obiektywy M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2 i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro to zdecydowanie szkła, pod które sięgnę w pierwszej kolejności. Pierwszy, jak przystało nam ekwiwalent 50mm dla pełnej klatki, to typowy obiektyw do wszystkiego. Do fotografowania małych i większych przedmiotów, małych i większych budynków, samochodów, kwiatków, a nawet zrobimy nim niezły portret. A wszystko to praktycznie bez względu na panujące warunki.

M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro to świetny wybór do fotografii reporterskiej. Złapiemy nim każdy szczegół, z zachowaniem bezpiecznej odległości. Zdecydowanie będę musiał go wypożyczyć jeszcze raz na Marsz Niepodległości. Sprawdzi się też do fotografowania mniej płochliwych zwierząt, detali architektury i wykonamy nim ciekawe zdjęcia produktowe w nietypowych ujęciach.

Oba obiektywy są świetnie wykonane. Kompaktowe, nieduże i bardzo wygodne w obsłudze. Zarówno M.Zuiko Pro ED 25mm F/1.2, jak i M.Zuiko ED 40-150mm F/2.8 Pro możemy śmiało uznać za must have w systemie Micro 4/3.