Po 30 latach reaktor fuzyjny jest na drodze do osiągania rekordowych temperatur

ITER, to 30-letni projekt zainicjowany przez prezydenta Ronalda Reagana i przywódcę ZSRR Michaiła Gorbaczowa. Eksperymentalny reaktor zwany tokamakiem jest jednym z kilku niezwykle kosztownych „miniaturowych Słońc” na całym świecie.

Tego typu reaktory potrzebują lat rozowju na rozgrzanie się do temperatur wystarczająco wysokich, aby przeprowadzić fuzję jądrową. W lipcu 2019 roku zainstalowano w ITER elementy, które w przyszłości mają doprowadzić do uruchomienia tokamaka. Jego komora jest wypełniona zjonizowanym gazem (deuterem albo mieszaniną deuteru i trytu).

Naukowcy związani z projektem twierdzą, że do włączenia urządzenia może dojść w 2025 roku. Aby tak się stało, wszystkie części muszą zostać zainstalowane i w pełni zintegrowane, a reaktor zacznie wtedy akumulować temperaturę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ten proces potrwa dziesięć lat. W tym okresie temperatura powinna wzrosnąć wystarczająco, aby fuzja była możliwa.

Czytaj też: Bezpieczna fuzja jądrowa z plazmą w ramach programu ITER coraz bliżej

Zwolennicy projektu ITER twierdzą, że po takim czasie reaktor będzie pochłaniał energię z zewnątrz i wytwarzał 10 razy więcej energii. Pojawiają się jednak głosy sceptyków, którzy uważają, iż taki wynik jest nierealny. Jak do tej pory, najbliższa fuzja to około dwóch trzecich energii wejściowej. Zdaniem naukowców temperatura wygenerowana przez tokamak wyniesie nawet 150 milionów stopni Celsjusza.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News