Będzie więcej pomiarów pól elektromagnetycznych. Ale to nie jest dobra informacja

Portal Samorządowy poinformował dzisiaj, że w Polsce powstaną nowe punkty pomiarów natężenie pól elektromagnetycznych na terenie całego kraju. Brzmi to dobrze, bo powinno uspokoić nastroje komórkosceptyków, ale jeśli wczytamy się w treść rozporządzenia, którego sprawa dotyczy, wcale nie wygląda to tak różowo.

Miało być pięknie. Pomiary PEM prawie jak pomiary smogu

Wiecie jak mierzony jest poziom smogu w Polsce? Mamy w całym kraju ustawione stacje pomiarowe i nawet sami możemy sprawdzić w Internecie jak wygląda sytuacja na niektórych z nich. Kiedy przeczytałem informacje na Portalu Samorządowym o nowych punktach pomiaru pól elektromagnetycznych pomyślałem – super sprawa! Faktycznie czegoś takiego nam brakuje. Będzie to niepodważalny argument do pokazania komórkosceptyków, powołujących się na pomiary swoimi niecertyfikowanymi, piszczącymi miernikami do szukania duchów.

W końcu nie można było inaczej zrozumieć zdania – W gminach miejskich i wiejskich staną punkty pomiaru pół elektromagnetycznych.

Okazuje się jednak, że artykuł pomija wiele istotnych szczegółów zawartych w uzasadnieniu do Projektu rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska w sprawie zakresu i sposobu prowadzenia okresowych badań poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku.

Czytaj też: Ruszają szkolenia z systemu monitorowania PEM – SI2PEM

Pomiar raz w roku, krócej i w konkretnych godzinach

Uzasadnienie Projektu jasno tłumaczy, że nie chodzi tutaj wcale o stale działające punkty pomiarowe. A o wyznaczenie punktów, w których Inspekcja Ochrony Środowiska będzie wykonywać pomiary pól elektromagnetycznych. Taki pomiar będzie wykonywany raz w roku, w godzinach 8-16, przez pół godziny. Zamiast dotychczasowych dwóch godzin. Dodatkowo wykonywany będzie w odległości nie większej niż 50 metrów od rzutu anten oraz na wysokości 2 metrów. W otoczeniu, w którym nie będzie podatny na wpływ wtórnych źródeł PEM. Czyli choćby linie wysokiego napięcia znajdujące się nad sondą pomiarową.

Czytaj też: Czy można samodzielnie zmierzyć PEM? Można, tylko mało kto potrafi to zrobić

Jeśli chodzi o liczbę punktów pomiarowych, to wyglądają one następująco:

  • miasta poniżej 20 tys. mieszkańców – 1 punkt pomiarowy,
  • miasta 20 – 50 tys. mieszkańców – 2 punkty pomiarowe,
  • miasta 50 – 100 tys. mieszkańców – 3 punkty pomiarowe,
  • miasta 100 – 200 tys. mieszkańców – 4 punkty pomiarowe,
  • powyżej 200 tys. mieszkańców – 5 puntów pomiarowych i 3 kolejne na każde 100 tys. mieszkańców.

Do tego punkt pomiarowy na każdą gminę wiejską.

Ministerstwo Środowiska mogłoby w końcu zrobić jakaś pożyteczną zmianę

Dodanie większej liczby punktów pomiarowych to dobre posunięcie, ale nie ma nawet takie opcji, że w jakikolwiek sposób uspokoi komórkosceptyków. Ministerstwo Środowiska za to mogłoby w końcu zabrać się za poprawienie absurdalnego rozporządzenia wrzucającego m.in. nadajniki sieci komórkowej do listy urządzeń mocno oddziałujących na środowisko.

Czytaj też: Budowa stacji bazowych w Polsce stoi. Nowe przepisy dotyczące pomiarów PEM mają to zmienić

Wiszący nad nami lockdown znowu wywoła większe zapotrzebowanie na sieć komórkową, a budowa nowych nadajników lub modernizacja istniejących nadal będzie długotrwałym procesem wymagającym otrzymanie decyzji środowiskowej.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext.pl? Obserwuj nas w Google News