Oto najstarszy satelita na orbicie

Ponad 60 lat temu, Amerykanie wystrzelili Vanguard-1 jako odpowiedź na sowieckiego Sputnika. Sześć dekad później, satelita ten nadal okrąża naszą planetę.

Dzisiaj na ziemskiej orbicie znajduje się ponad 2600 aktywnych satelitów, a także tysiące martwych urządzeń, które są określane mianem kosmicznych śmieci. Spadające ceny wystrzelenia 1 kg ładunku w kosmos i rewolucja w miniaturowej skali (nanosatelity) napędzają obecny postęp kosmiczny. Co roku poza Ziemię są wystrzeliwane dziesiątki nowych satelitów. Warto choćby wspomnieć o jednym z projektów SpaceX, czyli Starlink, którego celem jest dostarczenie światu darmowego Internetu.

Jest jednak satelita wyjątkowy. Mowa o Vanguard-1, czyli drugim amerykańskim satelicie, który został wystrzelony w przestrzeń kosmiczną. Miało to miejsce 17 marca 1958 r. Najciekawsze jest to, że wciąż jest on na orbicie – ponad 60 lat później!

Satelita wielkości grejpfruta

Vanguard to błyszczący satelita wielkości i kształtu grejpfruta. Wciąż jest na orbicie – gdzieś między 650 a 3800 km nad Ziemią.

Najstarsze satelity, takie jak Sputnik-1, wszystkie już spaliły się w ziemskiej atmosferze. Ale nie Vanguard-1. Przewidujemy, że zostanie on na orbicie przez setki, jeżeli nie tysiące lat.

Tim Flohrer z European Space Operations Centre
Sputnik-1 był pierwszym satelitą poza Ziemią

Stworzony przez Naval Research Laboratory (NRL) w 1955 r., Vanguard miał być pierwszym amerykańskim programem satelitarnym. System Vanguard składał się z trójstopniowej rakiety stworzonej do wystrzelenia cywilnego naukowego statku kosmicznego. Rakieta, satelita i sieć stacji namierzających miały stanowić część wkładu USA w Międzynarodowy Rok Geofizyczny w sezonie 1957-58. Globalna współpraca w zakresie badań naukowych objęła 67 krajów, po obu stronach żelaznej kurtyny.

Kiedy Związek Radziecki wystrzelił Sputnika 4 października 1957 r., Amerykanie byli zszokowani. Nikt się tego nie spodziewał.

Kaputnik

Sputnik wywołał ogromny strach. Uświadomił, że Związek Radziecki może uderzyć w Stany Zjednoczone tajemniczym obiektem z nieba. W tygodniach po wystrzeleniu Sputnika, Biały Dom Eisenhowera naciskał na marynarkę wojenną, by jak najszybciej wysłać poza Ziemię amerykańskiego satelitę.

6 grudnia 1957 r. to, co pierwotnie planowano jako kolejny test – Vanguard Test Vehicle 3 (TV3) – stało się ważnym wydarzeniem publicznym. Podczas gdy Sowieci ogłosili start Sputnika, dopiero po jego osiągnięciu orbity, politycy, wojskowi i światowe media zebrały się na Przylądku Canaveral na Florydzie, by obserwować start amerykańskiego satelity.

Katastrofa podczas startu Vanguarda (TV3)

Po serii opóźnień w odliczaniu, o 11:44, rakieta Vanguard oderwała się od Ziemi. Kilka chwil później, zamieniła się w kulę ognia. New York Times opisał eksplozję jako „cios dla prestiżu USA”, senator Lyndon Johnson nazwał ją „upokarzającą”, a inni byli jeszcze mnie dyplomatyczni. Gazety przekrzykiwały się w nagłówkach: „flopnik”, „kaputnik” czy „stayputnik”.

Wernher von Braun, niemiecki uczony i konstruktor rakiet, skorzystał z okazji. Dzięki wsparciu amerykańskiej armii opracował rakietę Jupiter, ewolucję pocisku balistycznego V2.

Wzorzec dla innych

31 stycznia 1958 r. jedna z wyrzutni Jupitera wystrzeliła na orbitę Explorera 1, satelitę zaprojektowanego i zbudowanego przez Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Pierwszy amerykański satelita został wyposażony w wykrywacz promieni kosmicznych, który został zaprojektowany przez Jamesa Van Allena z Uniwersytetu w Iowa. Ujawnił on pas naładowanych cząstek uwięzionych przez ziemskie pole magnetyczne, który stał się znany jako pasy Van Allena.

17 marca 1958 r. przyszła kolej na Marynarkę Wojenną. Pod czystym niebem, rakieta NRL nazwana Vanguard wyniosła satelitę Vanguard-1 na orbitę. Ten niewielki statek kosmiczny szybko zaczął przesyłać dane spoza Ziemi – ponieważ był to pierwszy satelita zasilany ogniwami słonecznymi, działał aż do 1965 r. Explorer 1 wytrzymał zaledwie kilka miesięcy.

Wizja artystyczna satelity Vanguard-1 na orbicie

Vanguard-1 nie tylko nadal jest na orbicie, ale jego dziedzictwo żyje do dzisiaj. Bez niego raczej nie byłoby ważnych odkryć naukowych, a prawdopodobnie także NASA, która została założona 29 lipca 1958 r.

Vanguard-1 był wyjątkowy pod wieloma względami. Mimo że nie został zapamiętany przez historię jako pierwszy satelita w kosmosie (ten status należy do Sputnika), dostarczył wielu cennych danych naukowych, m.in. jak Ziemia wybrzusza się wokół równika (halo, płaskoziemcy). Zaopatrzony w przyrząd do pomiaru gęstości atmosfery, dostarczył pierwszych w historii pomiarów zewnętrznych warstw Ziemi i oszacował liczbę mikrometeorytów otaczających naszą planetę. Wszystkie te dane były kluczowe dla przyszłych statków kosmicznych.

Niedawno, naukowcy zweryfikowali żywotność satelity Vanguard-1. Prawdopodobnie pozostanie on w próżni kosmicznej nie przez 2000, a ok. 240 lat. To oznacza, że za ponad sto lat, kiedy wszyscy już zapomną o projekcie Starlink (który może odmienić nasze życie), przyszli zdobywcy kosmosu nadal będą odczuwać obecność Vanguarda-1. To prawdziwy rarytas i obiekt idealny dla archeologów – najstarszy satelita na ziemskiej orbicie.