Negatywny wynik testu na koronawirusa wcale nie musi oznaczać braku zakażenia

Jak przygotować się na kolejną pandemię?

Bezobjawowi nosiciele SARS-CoV-2 mogą nieświadomie rozprzestrzeniać wirusa, dlatego służby apelują o stosowanie się do kilku prostych kroków. Badania wykazały bowiem, że noszenie masek, dystansowanie społeczne i regularne testowanie obniża liczbę zakażeń o 95%.

Jednocześnie eksperci przekonują, że nawet po uzyskaniu negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa nie możemy mieć pewności, iż na pewno jesteśmy zdrowi. Jednym z powodów jest fakt, że obecnie stosowane testy nie zawsze są w stanie wykryć SARS-CoV-2 w najwcześniejszym stadium infekcji.

Czytaj też: Koronawirus zostanie z nami na zawsze? Tak twierdzi twórca szczepionki
Czytaj też: Czy ozdrowieńcy muszą się szczepić na koronawirusa?
Czytaj też: Rejestracja na szczepienie COVID-19 na celowniku oszustów

W dniu zakażenia test PCR nie wykaże zakażenia, ale wskaźnik ten spada ze 100% do 38% w ciągu pięciu dni od ekspozycji na patogen. Po takim okresie często pojawiają się również objawy. Po trzech kolejnych dniach wymienionych odsetek spada jeszcze bardziej, osiągając około 20 procent.

Wynik testu na koronawirusa jest związany z czasem, jaki minął od momentu zakażenia

I choć nie ma wyznaczonego okresu, w którym wynik testu na obecność koronawirusa będzie w 100% trafny, to jednocześnie nie ma powodów do paniki. W przypadku kontaktu z osobą, która jest nosicielem, najlepiej jest poddać się samoizolacji oraz wykonać test. Warto również stosować się do ogólnie przyjętych zasad, nawet po uzyskaniu negatywnego rezultatu.

Chcesz być na bieżąco z WhatsNext? Obserwuj nas w Google News