Test Genesis Radium 300 XLR. Tani mikrofon ze statywem od Genesis

Test Radium 300 XLR,Radium 300 XLR, GEnesis Radium 300 XLR,

Szukacie mikrofonu koniecznie ze statywem? W dobie nauki i pracy zdalnej ten może okazać się świetnym dodatkiem do stanowiska, a firma Genesis coś o tym wie. Stąd dodany ostatnio do oferty tego producenta mikrofon Radium 300 XLR, którego dziś testujemy. 

Najważniejsze cechy Genesis Radium 300 XLR

  • Ogólne
    • Waga całości: 340 gramów
    • Długość przewodu: 250 centymetrów
    • Interfejs XLR na minijack
    • Gwarancja: 2 lata
  • Mikrofonu
    • Kondensator dynamiczny
    • Charakterystyka kardioidalna
    • Pasmo przenoszenia od 30 Hz do 16 kHz
    • Czułość: -36 dB
    • Próbkowanie: 16-bit/48kHz

Początek przygody z GenesisRadium 300 XLR

Kosztujący 199 złotych mikrofon Radium 300 XLR nie jest oczywiście czymś, co znajdziecie w profesjonalnym studiu, a nawet profesjonalnej domowej pracowni. Jest tradycyjnym modelem typu „fine-wine”, czyli po prostu dobrze wycenionym cackiem z bogatym zestawem akcesoriów.

W pudełku wypełnionym pianką, która dba o stan mikrofonu podczas transportu, znajdziemy nie tylko sam mikrofon i przewód, ale też kluczowe ramię.

Zabawa w złączenie wszystkiego i montaż na blacie o grubości do około 680 milimetrów trwa króciutko. Po przykręceniu uchwytu do biurka/stołu wystarczy tylko umieścić mikrofon w antywstrząsowym koszyczku, tego przykręcić do dwuczęściowego ramienia, podpiąć przewód i jakoś poradzić sobie z jego okiełznaniem, bo wbrew grafikom na oficjalnej stronie Genesis, metalowe ramię nie pozwala na ukrycie przewodu. Na sam koniec sami decydujemy, czy nałożymy na mikrofon również dołączoną gąbeczkę i czy przykręcimy do ramienia pop-filtr z logiem producenta. 

Pod kątem samego wykonania trudno tak naprawdę do czegoś się doczepić. Stabilizowane sprężynami ramię po odpowiednim dokręceniu śrub jest stabilne, a poszczególne elementy zestawu nie dręczą jakieś wady, czy problemy. Jedyny sprowadza się tylko do braku jakiegoś prostego systemu zarządzania grubym przewodem w gumowym oplocie z wtykiem XLR.

Z ciekawostek, Genesis Radium 300 XLR posiada zabezpieczony zatrzaskiem port XLR, a jego gwint umożliwia zapewne wkręcenie samego mikrofonu do innych kompatybilnych ramion. W zestawie znajdziemy dodatkowo przejściówkę z dwóch żeńskich portów jack 3,55 mm (słuchawki/mikrofon) na jeden 4-polowy jack 3,5 mm. 

Ta umożliwia odsłuch na bieżąco w połączeniu z własnymi słuchawkami. Nie mogę też nie wspomnieć o łatwości rozkręcenia mikrofonu Radium 300 XLR – wystarczy tylko zacząć kręcić jego trzyczęściową obudową, aby z łatwością ją rozdzielić i zobaczyć coś takiego:

Jakość nagrań Genesis Radium 300 XLR

Patrząc po samej specyfikacji, zapewniający pasmo 30-16000 Hz mikrofon Radium 300 XLR już na papierze nie jest w stanie oddać pełnego zakresu ludzkiego głosu, co objawi się w braku jego głębi i wysokiej szczegółowości. Zapewnia jednak to, co najważniejsze, czyli kardioidalną charakterystykę, skupiającą się na najważniejszym, czyli naszych ustach.

Oto nagranie bez korekcji dźwięku:

A to to samo nagranie, ale po obróbce z naciskiem na zwiększenie poziomu głośności:

Dla porównania, oto nagranie z wykorzystaniem mikrofonu również ze statywem, ale za niższą cenę:

Za około 450 złotych bez statywu:

I wreszcie coś również od Genesisa z tej samej serii, czyli Radium 600 za 450 złotych.

Test Radium 300 XLR – wynik

Jako nowinka na rynku, Genesis Radium 300 XLR utrzymuje nadal poziom ceny rzędu 200 złotych. W rzeczywistości podobne zestawy można zgarnąć nieco taniej, ale Genesis postarał się i tak w tym modelu pod kątem samego wykonania i dosyć standardowej, jak na ten segment specyfikacji (zwłaszcza pod kątem pasma przenoszenia). Nagrania jednak mówią same za siebie – ten mikrofon zwyczajnie można polecić.