Padł ofiarą rekina. Jego szczątki pochodzą sprzed 3 tysięcy lat

Strach przed rekinami to w dużej mierze następstwo filmów takich jak słynne Szczęki, ale nie zmienia to faktu, że od czasu do czasu dochodzi do ataków tych zwierząt na ludzi. Nowe znalezisko archeologiczne sugeruje, iż nasi przodkowie mieli podobne problemy.

Chodzi o szczątki mężczyzny, który padł ofiarą ataku rekina około trzech tysięcy lat temu. Wydarzenia te miały miejsce w obrębie japońskiego Morza Wewnętrznego. Na kościach zabitego znaleziono około 800 ran, a żadna z nich nie wykazywała oznak gojenia. W ten sposób naukowcy uznali, że spotkanie było tragiczne w skutkach – przynajmniej dla człowieka.

Czytaj też: Rekiny niemal całkowicie wyginęły 19 mln lat temu. Naukowcy próbują zrozumieć, co się wydarzyło

Ustalenia na ten temat, dostępne na łamach Journal of Archaeological Science: Reports, sugerują, że szczątki po raz pierwszy wykryto przed laty, na początku XX wieku. Uwaga naukowców skupiła się na nich jednak dopiero później, po tym, jak na kości natrafił duet naukowców z Wielkiej Brytanii: J. Alyssa White i Rick Schulting.

Przedstawiciele Uniwersytetu Oksfordzkiego zauważyli, że obrażenia widoczne na kościach ograniczały się głównie do rąk, nóg i przedniej części klatki piersiowej oraz brzucha. W ramach procesu eliminacji, naukowcy wykluczyli udział człowieka w zadaniu ran. Poza tym, usunęli z listy „podejrzanych” padlinożerców oraz powszechnie spotykanych ówcześnie drapieżników. W szczątkach mężczyzny brakowało lewej ręki i prawej nogi, a lewą kończynę dolną umieszczono w grobie na wierzchu ciała.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zmarły mężczyzna padł ofiarą ataku rekina

Do wyjaśnienia zagadki doprowadziła konsultacja z biologiem morskim Georgem Burgessem. Poza tym, archeolodzy przeanalizowali zapiski dotyczące udokumentowanych spotkań z rekinami, aby porównać opisane rany z tymi, które był widoczne na kościach sprzed 3 tysięcy lat. W ten sposób White i Schulting mogli z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż zmarły mężczyzna doświadczył krwawej potyczki z rekinem. Naukowcy sądzą, że sprawcą zamieszania mógł być żarłacz tygrysi (Galeocerdo cuvier) bądź żarłacz biały (Carcharodon carcharias).

Czytaj też: 5-latek znalazł ząb megalodona. To największy rekin w historii

Z kolei ofiarą był mężczyzna będący w młodym bądź średnim wieku i żył między 1370 a 1010 rokiem p.n.e. Jego szczątki zostały wyciągnięte z wody wkrótce po spotkaniu z rekinem i pochowane na cmentarzu. Badacze przypuszczają, jakoby atak rekina doprowadził do błyskawicznej śmierci po tym, jak tętnica udowa zabitego została przerwana, co doprowadziło do błyskawicznej utraty krwi.