Reklama

Mamy dobre i złe wieści nt. mutacji koronawirusa

pandemia

Badania nad wykrytym pierwotnie na terenie Wielkiej Brytanii szczepem koronawirusa trwają, a pierwsze wnioski sugerują, że mutacja może sprawić pewne problemy.

Niektórzy naukowcy sądzą, że aby zakażenia wywołane B.1.1.7 nie wymknęły się spod kontroli, konieczne mogą być bardziej rygorystyczne środki. Zalicza się do nich m.in. zamknięcie szkół i uniwersytetów, a także przyspieszenie szczepień.

Czytaj też: Pandemia koronawirusa wywołała zaskakujące problemy w szpitalach
Czytaj też: Nawilżacz powietrza może ochronić nas przed koronawirusem
Czytaj też: O ile wyższa od grypy jest śmiertelność COVID-19?

Badacze stwierdzili, że mutacja ta jest o 56% bardziej zakaźna niż dotychczas poznane. Są to oczywiście szacunkowe, przybliżone dane, które będą jeszcze zapewne podlegały zmianom. Pocieszający jest jednocześnie fakt, że nie znaleziono żadnych dowodów na to, by wirus był bardziej śmiertelny.

Mutacja koronawirusa rozprzestrzenia się szybciej, ale nie jest bardziej zabójcza

Nicholas Davies, główny autor badania, twierdzi, że szybsze szczepienia będą niezwykle kluczowe dla każdego kraju, na terenie którego pojawił się opisywany szczep.

Czytaj też: Mutacje koronawirusa ograniczą skuteczność szczepionek? Naukowcy mają wątpliwości
Czytaj też: COVID-19 chorobą autoimmunologiczną? Pojawiły się nowe dowody
Czytaj też: Szczepionka na COVID-19 nie zawiera mikrochipów. To nie jest żart

Model, w którym tygodniowo zostaje zaszczepionych 200 000 Brytyjczyków, wykazał, że tempo to byłoby zbyt wolne, aby ograniczyć transmisję zmutowanego wirusa. Konieczne wydaje się prowadzenie aż 2 milionów szczepień tygodniowo, co zdaje się znacząco przewyższać obecne możliwości.