Test Jabra Elite 85t. Szukacie słuchawek za prawie tysiąc złotych?

Test Jabra Elite 85t, Jabra Elite 85t, Elite 85t, test Jabra Elite 85t, recenzja Jabra Elite 85t

Co powinny mieć bezprzewodowe słuchawki dokanałowe, kosztujące od 800 do 1000 złotych? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć Sony, Sennheiser, Apple, a nawet Samsung, ale też dzisiejszy główny bohater, czyli firma Jabra. Dziś bowiem przygotowaliśmy dla Was test Jabra Elite 85t za całe 899 złotych.

Mobilne słuchawki bezprzewodowe w ostatnich latach przeżyły ogromne zmiany, jako że zaczęliśmy od nich wymagać więcej i więcej. Dawno przestały być one wyłącznie gadżetem do słuchania muzyki, stając się „czymś więcej”, o co ludzie mogą się nawet kłócić w walce o „wyższość swojego wyboru”. Odpowiedzi na pytanie, czy Jabra Elite 85t jest obecnie na rynku słuchawek TWS najlepszą opcją do wyboru tutaj nie znajdziecie, ale postaram się w możliwie najlepszym stylu przekazać Wam to, co w tym modelu jest najważniejsze. 

Pierwsze chwile z Jabra Elite 85t

Słuchawki trafiają do nas w charakterystycznym dla producenta opakowaniu, łączącym dominującą szarość z żółtymi wstawkami, które to chce nas przekonać już na starcie, że dokonaliśmy dobrego wyboru i co najważniejsze, że dbamy o środowisko, bo całe opakowanie można poddać w 100% recyklingowi. Wewnątrz niego znajdziemy już książeczkę informacyjną z kartą gwarancyjną, przewód USB-A do USB-C, dwa zamienne zestawy silikonowych nakładek EarGels (S, L) oraz oczywiście etui i same słuchawki z zamontowanymi wcześniej nakładkami w rozmiarze M. Same gumki są ciekawe, bo są owalne i to w nich producent dodał grubą „siateczkę” chroniącą wnętrze słuchawek przed 

Czytaj też: Test myszki Steelseries Prime, czyli lekkiego i interesującego modelu

Wszystko to sprawia początkowo dobre wrażenie, które zaczyna blednąć w momencie, kiedy sięgniemy po 45-gramowe etui, ale o tym za chwilę. To jest skromne w swoich rozmiarach (o wymiarach 64,8 x 41,1 x 28,5 mm), dzięki czemu z łatwością mieści się w kieszeni, a w dotyku jest przyjemne, co zawdzięcza przede wszystkim twardemu, matowemu plastikowi. Można je też określić mianem minimalistycznego, jako że poza wytłoczoną nazwą producenta na froncie w towarzystwie diody funkcyjnej na tyle znajdziemy tylko port USB-C. Wewnątrz z kolei znalazły się tylko namagnesowane luki na słuchawki z dwoma stykami… i to tak naprawdę wszystko.

Wspomniana wada etui ładującego Jabra Elite 85T sprowadza się do samej klapki, a dokładniej mówiąc, jej zawiasu. Ten powoduje małe chwianie się klapki na boki i choć zamyka oraz otwiera się przyjemnie, to już w ostatnim etapie ruchu posiada przynajmniej moim zdaniem zbyt duże luzy, co trąci nieco chińszczyzną, a nie modelem za prawie tysiąc złotych. Jednak umówmy się – to tylko szczegół, bo i tak to, co najważniejsze, sprowadza się do samych słuchawek. 

Te przyjmują postać podobnie wykończonych, jak etui, trzyczęściowych „pąków” zakończonych z jednej strony specjalnie wykrzywionym pod kątem fragmentem z silikonową gumką, którego wciskamy do kanału, a z drugiej przyciskiem. Ten jest ukryty pod niewyróżniającą się specjalnie okrągłą wstawką z nazwą producenta, gdzie znalazła się również prześwitująca dioda funkcyjna. Wokół niej możemy z łatwością dostrzec cztery skupiska dziurek, pod tymi największym znajduje się mikrofon, a pozostałe odpowiadają za uwalnianie ciśnienia ze słuchawek, więc i naszych uszu.

Łącznie więc na każdej słuchawce znajduje się zestaw aż trzech mikrofonów, wśród których jeden uzupełnia kolejny, znajdujący się wewnątrz, który to odpowiada za lepsze działanie trybu ANC. Zaciekawieni? Więcej o nim przeczytacie tutaj. Ich fizyczne zaplecze dopełniają dwa styki do ładowania, a sam design w czarnej wersji kolorystycznej można ocenić pozytywnie, jako że to sprowadza się on do relatywnie prostej bryły, która może pochwalić się stopniem ochrony IPX4.

Aplikacja, funkcje i bateria

Muszę przyznać, że Jabra odwaliła kawał dobrej roboty, jeśli idzie o prezentacje Elite 85t na oficjalnej stronie, jak również projekt bogatej w funkcję, a początkowo wręcz przytłaczającej aplikacji Sound+, gdzie możemy zarejestrować swój egzemplarz. Ta w przystępny sposób zabiera nas w podróż po wielu interesujących funkcjach programowych pokroju testu słuchu, ustawiającego podstawowy equalizer zależnie od jego wyniku (osobiście nie zauważyłem różnicy z nim, czy bez niego) testu dopasowania, czy funkcji przycisków dla obu słuchawek, wśród których znalazły się wszystkie najważniejsze opcje. 

Obok podstawowych funkcji, składających się z pięciopoziomowego equalizera i sześciu predefiniowanych ustawień, które możemy podmieniać oraz suwaka, znalazły się też opcje aktywacyjne ANC i trybu podbijającego dźwięki z naszego otoczenia z regulacją na pięciu poziomach. Z tych „ekstra” dodatków warto wyróżnić przede wszystkim wbudowane ścieżki dźwiękowe, pozwalające się zrelaksować nieskończoną pętlą np. śpiewu ptaków, możliwość zlokalizowania zgubionych słuchawek i predefiniowanych profili zależnie od tego, gdzie się znajdujemy. W skrócie? Z aplikacji Sound+ Jabry po prostu chce się korzystać, bo znacząco wpływa ona na to, co możemy wycisnąć z Elite 85t.

Czytaj też: Test Logitech G335. Producent wchodzi w odważne kolory

Po stronie baterii jest zdecydowanie solidnie, bo w połączeniu z etui możemy zapewnić sobie maksymalnie do 31 godzin odsłuchu na jednym ładowaniu. Z aktywowanym trybem ANC spada to do 25 godzin, co po stronie jednorazowego ładowania słuchawek przekłada się kolejno na 7 i 5,5 godziny. Jestem w stanie to potwierdzić, jako że średnio mogłem korzystać z Elite 85t przez około 6 godzin. Samo ładowanie etui i słuchawek do 100% trwa około trzech godzin z odpowiednią ładowarką przewodową, ale jeśli sięgnięcie po tą bezprzewodową Qi, to wydłużycie ten czas o przynajmniej pół godziny.

Warto jednak zauważyć, że sami etui wspiera szybsze ładowanie słuchawek, pozwalając już po 15 minutach ładowania cieszyć się godziną odsłuchu. Przekłada się to na dobicie do 80% samych słuchawek w 40 minut i 60 minut w przypadku ładowania do setki. Swoją drogą, w aplikacji możecie ustawić to, po jakim czasie Elite 85t wejdą w tryb uśpienia, choć najniżej można ustawić tylko 15-minutowy okres.

Wrażenia z użytkowania Jabra Elite 85t

O ile do etui ładującego przyczepiłem się już wcześniej, to na co dzień to spisywało się świetnie, bo dzięki swoim rozmiarom nie zajmował zbyt wiele miejsca nawet w kieszeni spodni. Utrzymywał też w sobie słuchawki pewnie, dzięki magnesom, ale bez przesadnej siły, podczas gdy ich wyciągnięcie w mgnieniu oka aktywowało tryb parowania, którego równie szybko podchwytywał sam telefon. Znacznie wolniej działał czujnik obecności słuchawek w uchu lewej słuchawki, który zatrzymywał odtwarzanie dopiero po ponad sekundzie, ale wznawiał je już natychmiastowo. Co ważne, o przypadkowych utratach łączności, czy opóźnieniach na poziomie audio-wideo możecie zapomnieć. 

W moich uszach z kolei te Jabry siedziały zadziwiająco dobrze, co nieco mnie zaskoczyło po kilku dniach zabawy z Momentum True Wireless 2 Sennheisera, które do tego stopnia stabilności wymagały dodatkowo „wkręcenia” słuchawek w kanał. Elite 85t sprawdziły się w tej kwestii świetnie, wymagając jedynie delikatnego przekręcenia, po którym pozwalały nawet biegać bez obawy o wypadnięcie ich z uszu. Dyskomfort powodowały dopiero po ponad 4 godzinach. Zapewniały przy tym jednak tylko przeciętne wygłuszanie dźwięków z otoczenia przez swoją otwartą w domniemaniu konstrukcję przez obecność licznych otworów wentylacyjnych. Taki był jednak zamysł producenta, więc nie ma się z tym co kłócić. Zwłaszcza że nawet z takim „upośledzeniem” tryb ANC działa zaskakująco dobrze, a HearThrough na najwyższym poziomie sprawia, że te słuchawki zyskują wręcz charakter aparatu słuchowego przy niskotonowym hałasie.

ANC, to z kolei majstersztyk, jak na tak kompaktowe słuchawki dokanałowe, bo na najwyższym poziomie (sama regulacja jest świetnym pomysłem) radził sobie nawet z rozmowami w tle, choć wyczuwalnie wpływa na jakość dźwięku, znacząco go przyciemniając i pozbawiając szczegółów. Co ważne oba tryby działania nie wymagają odtwarzania dźwięków do działania. 

Niestety obecność przycisku, a nie panelu dotykowego, wymuszało irytujące, choć nieprzesadnie mocne wciskanie Elite 85t do ucha podczas odsłuchu, co było odczuwalne zwłaszcza podczas zmiany poziomu głośności, czyli wciśnięciu przycisku i czekaniu. Pozytywnie zaskoczył mnie z kolei baner w powiadomieniach, dzięki któremu z łatwością możemy podejrzeć poziom naładowania baterii, czy szybko zmienić tryb działania.

Czytaj też: Test Palit GeForce RTX 3070 Ti GamingPro

Jeśli z kolei idzie o jakość mikrofonów podczas rozmów telefonicznych, to poniżej możecie sprawdzić to na własne „ucho”, dzięki nagraniu nagranego podczas rozmowy telefonicznej za pomocą aplikacji przechwytującej połączenia podczas marszu w lesie przy podmuchach wiatru. Warto wspomnieć, że podczas połączeń aktywuje się tryb HearThrough, a my słyszymy swój cichy głos.

Jakość brzmienia Jabra Elite 85t

Jabra Elite 85t trafiła do mnie na testy akurat po tym, jak miałem okazję posłuchać rozmowy znajomych, przedstawiających dwa zupełnie odmienne obozy w kwestii jakości dźwięku. Jednego można nazwać zatwardziałym audiofilem, a drugiego zwyczajnym konsumentem, który nie odróżnia brzmienia jasnego od ciepłego i tak dalej. Sam siedziałem cicho, będąc przedstawicielem „centrum”, ale jak tak słuchałem, tak też szybko zrozumiałem, że wśród nas więcej jest tych drugich, zwyczajnych konsumentów, niż tych, którzy na punkcie jakości dźwięku i brzmienia poniekąd oszaleli.

W skrócie mogę powiedzieć tyle, że Elite 85t zadowolą przedstawicieli zarówno z jednej, jak i drugiej grupy, rozbrzmiewając swoimi 12-mm przetwornikami w tradycyjnym paśmie 20-20000 Hz ze wsparciem kodeka SBC lub AAC. Ich brzmienie zaskakuje przede wszystkim z zaskakującą, jak na sluchawki dokanałowe przestrzennością, co zapewne ma związek z samą konstrukcją. Chociaż producent powołuje się na głęboki bas, to ten wcale nie gra tutaj głównych skrzypiec. Nie to co wokal, który zdecydowanie jest tutaj kluczowy. Na sam koniec wspomnę tylko, że jeśli mielibyście cokolwiek podbijać we wbudowanym equalizerze, to zdecydowanie warto to zrobić z tonami wysokimi, bo te na tle pozostałych wydają się najbardziej wycofane, choć trudno im tak naprawdę cokolwiek zarzucić.

Test Jabra Elite 85t – podsumowanie

Kosztujące 900 złotych bezprzewodowe słuchawki Jabra Elite 85t wpisują się do elitarnego grona modeli na rynku, po których możemy oczekiwać wiele, a kiedy mówię wiele, mam na myśli pełne znaczenie tego słowa. Długa praca na jednym ładowaniu, świetne wykonanie i design słuchawek, zaawansowana aplikacja, brzmienie, któremu nie można wiele zarzucić, czy zachwycający tryb ANC i HearThrough z możliwością regulacji natężenia.

To najważniejsze cechy, które odnajdziecie w Jabra Elite 85t i które powinny odpowiedzieć Wam na pytanie „czy warto”. Dokuczliwe wady tak naprawdę są dwie i sprowadzają się do działania zawiasu etui oraz obecności przycisku, a nie panelu dotykowego, co jednak niektórzy mogą uznać za zaletę, chroniącą przed przypadkowymi aktywacjami.