Jedyny na świecie Ford Shelby Cobra Daisy trafi na aukcję

Ford Shelby Cobra Daisy, Cobra Daisy, Shelby Cobra Daisy

Poziom unikalności i rozpoznawalności, jakim może pochwalić się model Ford Shelby Cobra jest jednym z najwyższych na rynku samochodów. Godnego następcy produkowanego masowo się nie doczekał, ale nie oznacza to, że nie próbowano go opracować. Próbowano, a owocem tych prób był koncepcyjny Ford Shelby Cobra.

Wspominamy o nim nie bez przyczyny, bo tak się składa, że choć jego istnienie jest znane od prawie dwóch dekad, to ponownie wszedł w światło reflektorów. Tym razem dzięki ogłoszeniu, że trafi na aukcje Mecum w sierpniu bieżącego roku. Właśnie tak, jedyny w swoim rodzaju, unikalny, a przede wszystkim w pełni sprawny i odrestaurowany Ford Shelby Cobra Daisy zostanie zlicytowany, zmieniając swojego właściciela.

Czytaj też: Kiedy Audi zaprzestanie produkcji spalinowych samochodów? To już oficjalne

Obecnie jest nim niejaki Chris Theodore, czyli były wiceprezes ds. rozwoju produktu w firmie Ford, który kupił go w 2017 roku na aukcji charytatywnej, a następnie przywrócił go do idealnego stanu za pośrednictwem firmyTechnosports of Livonia w stanie Michigan. Sprzedaż będzie miała miejsce między 12 a 14 sierpnia, a nabywca Shelby Cobra Daisy stanie się kolejną częścią historii motoryzacji. Do tanich taka przyjemność jednak nie będzie z pewnością należała.

Jak powstał Shelby Cobra Daisy?

W 2003 roku oficjalnie ogłoszono współpracę Forda i Shelby. Cel? Opracowanie modeli o wysokich osiągach. Wtedy jednak trwały już prace nad tajnym projektem o nazwie Daisy, którego owocem miało być zaprojektowanie i opracowanie nowego modelu Cobra. Udało się. Poniekąd, bo rezultatem tych prac okazał się działający i w pełni funkcjonalny prototyp, którego stworzył sam Caroll Shelby.

Czytaj też: Premiera Dacia Duster 2022. Odświeżenie pokazało swoje nowości

Ten zresztą wziął go na tor podczas imprezy Irwindale Speedway w Kalifornii, gdzie licznik prototypu wzbogacił się o ponad 240 kilometrów. Niestety Ford Shelby Cobra Daisy w formie koncepcji/prototypu nigdy nie dał życia modelom produkowanym seryjnie. Na papierze miał stanowić idealny zamiennika dla Forda GT z 2005 roku, z którym zresztą podzielił swoją 6-biegową manualną skrzynię biegów, a także spawaną ramę wykonaną z odlewów i wytłaczanych profili aluminiowych.

Czytaj też: Mazda potwierdziła przyszłość MX-5 Miata nowej generacji

Za napędzenie tego cuda odpowiada 6,4-litrowy silnik V10, który rozwija moc na poziomie 613 koni mechanicznych. To jeden z czterech specjalistycznych silników V10 stworzonych przez Forda specjalnie dla tego samochodu.