Reklama

Elektrowrażliwość – rzeczywistość czy urojenia?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podczas II dnia V Międzynarodowej Konferencji Instytutu Łączności poruszony został temat elektrowartościowości. Dr hab. Grzegorz Tatoń z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego podzielił się wynikami badań, w których sprawdzał czy faktycznie elektrowrażliwość jest realną przypadłością.

Elektrowrażliwość dotyka podobno masy osób. Ale chętnych do badań nie ma

Komórkosceptycy często powtarzają, że elektrowrażliwość to bardzo powszechny problem, który może dotykać nawet 20% populacji. Niestety jest to problem nieudowodniony i osoby twierdzące, że czują Wi-Fi bywają wyszydzane. Z tego powodu logiczne może się wydawać, że elektrowrażliwi będą chcieli w końcu udowodnić, że ich dolegliwości nie są wyimaginowane.

Badania dr Tatonia były ku temu idealną okazją. Były szeroko promowane, a dodatkowo organizowane w Krakowie. Miejscu, gdzie najwięcej mówi się o elektrowrażliwości. A dodatkowo, lokalne ekspertki do spraw problematyki bioelektromagnetycznej swego czasu zapowiadały, że bardzo chętnie pomogą w znalezieniu osób chętnych do badań. Z dr Tatoniem miałem okazję porozmawiać kilka dni przed konferencją. Okazuje się, że do badań nie zgłosiła się żadna osoba identyfikująca się jako elektrowrażliwa, która brała aktywny udział w protestach przeciwko sieciom komórkowym.

Czytaj też: Działalność krakowskich ekspertów ds PEM kosztowała miasto ponad milion złotych. W planach było dużo więcej

Pierwszym etapem całego przedsięwzięcia była ankieta online. Z ok 3000 osób, które się do niej zgłosiły, wypełniło ją ponad 1000 osób. Z tej grupy wyłoniło się 408 osób określające się jako elektrowrażliwe (EHS+) oraz 468 osób, które tego nie wskazały (EHS-). Niewielka grupa osób nie identyfikowała się z żadną grupą. Kiedy przyszła pora faktycznych testów, liczba osób zmalała do zaledwie 57. Z czego 16 osób deklarowało potencjalną elektrowrażliwość.

Czytaj też: Dezinformacja o 5G nie zna granic. W każdym kraju jest taka sama

Kobiety są bardzo wrażliwe. Elektrowrażliwe

Bardzo ciekawą kwestią jest fakt, że badania dr Tatonia były prowadzone wyłącznie na kobietach. Dlaczego? Wyjaśnienie okazało się banalne. Dotychczasowe badania pokazują, że to właśnie kobiety znacznie częściej identyfikują się jako elektrowrażliwe. Ograniczenie badań tylko do jednej płci było też ważne z powodów naukowych. Zapewniało to bardziej reprezentatywną grupę badawczą.

Czytaj też: Rusza program walki z fake newsami o sieciach komórkowych

Podwójnie ślepy test

Przejdźmy teraz do samego testu. Była to podwójnie ślepa próba. Polegała ona na tym, że w pomieszczeniu znajdowała się osoba badana oraz prowadząca test. Opierał się on na prostych zadaniach rozwiązywanych przy komputerze. Sprawdzających zdolności poznawcze oraz refleks. W trakcie prób zarówno prowadzący, jak i osoba badana nie wiedziały, czy aktualnie emitowane jest pole elektromagnetyczne w pomieszczeniu, czy też nie. Urządzenie emitujące PEM pracowało na częstotliwości 2100 MHz.

Testy prowadzono w cyklach. Losowo uruchamiano w nich urządzenie emitujące pole elektromagnetyczne. Testy wyglądały następująco.

W pomieszczeniu znajdował się też miernik pola elektromagnetycznego, którego moc oscylowała w okolicy 3 V/m. Dlaczego nie więcej? Badanie było prowadzone przed harmonizacją limitów emisji PEM, więc moc musiała się mieścić w starych limitach. Wbrew niektórych opinii, tego typu badania muszą być prowadzone zgodnie z obowiązującymi przepisami i wymagają zgody na ich przeprowadzenie. Nie jest możliwa sytuacja, w której naukowiec stwierdza – robimy eksperyment! Ustawiamy PEM na 150 V/m i sprawdzamy co się stanie. Wszystko musi być tutaj ściśle uregulowane.

Czytaj też: Ruszyła Konferencja Instytutu Łączności. Dezinformacja o 5G ma wiele twarzy

To jak to jest z tą elektrowrażliwością?

Z ankiety wstępnej wynikało, że osoby określające się jako elektrowrażliwe wykazują gorsze samopoczucie. Ale obiektywnie pod względem zdrowotnym, ich stan nie różni się od osobó wolnej od tej dolegliwości.

Co ciekawe, ale raczej nie powinno to nikogo dziwić, subiektywnie osoby teoretycznie elektrowrażliwe uważają, że ich wiedza na temat pól elektromagnetycznych jest wysoka. Obiektywnie… jest to prawda. Faktycznie te osoby wiedzą więcej niż osoby nieelektrowrażliwe.

W trakcie testów osoby badane musiały wskazać, w którym z przeprowadzonych cykli emitowane było pole elektromagnetyczne. Oto wyniki.

Wyniki w okolicach 50% pokazują jasno, że odpowiedzi były czysto losowe i zgodne z prawdopodobieństwem wskazania prawdziwej.

A oto kolejne rezultaty testów:

Zbadano również samopoczucie badanych w dwóch cyklach. W trakcie realnej ekspozycji oraz w cyklach, w których osoba odczuwała obecność pola elektromagnetycznego – ekspozycja postrzegalna.

Zwróćmy też uwagę na wyniki testów psychomotorycznych w poszczególnych cyklach.

Wyniki są jednoznaczne. Osoby określające się jako elektrowrażliwe tak naprawdę nie potrafiły prawidłowo i jednoznacznie wskazać, czy są wystawione na ekspozycję działania pola elektromagnetycznego, czy też nie. Można jednak zauważyć, że takie osoby subiektywnie oceniają swoje samopoczucie jako gorsze. Co może mieć związek z określonym typem osobowości, a nie elektrowrażliwością.

Z kolei wyniki testów jasno pokazują, że działanie pola elektromagnetycznego nie ma wpływu na wyniki testów psychomotorycznych.

Czytaj też: Czy 5G szkodzi? Badania pokazują, że szkodzi strach przed 5G

To nie koniec badań nad elektrowrażliwością

Dr Tatoń planuje realizację kolejnych testów. Ich pierwszym etapem będzie ankieta telefoniczna, tym razem prowadzona przez firmę badawczą. Co zapewni bardziej reprezentatywną grupę badanych. Później przyjdzie czas na kolejne testy.

Nikt nie kwestionuje, że problem elektrowrażliwości faktycznie istnieje. Póki co jednak trudno jest go udowodnić. Nie pomagają w tym działania komórkosceptyków, którzy prezentują coś, co można nazwać elektrowrażliwością selektywną. Uaktywnia się ona na widok stacji bazowej sieci komórkowej lub routera Wi-Fi. Inne urządzenia emitujące pole elektromagnetyczne? Te nie straszą, więc nie stanowią problemu. Przez takie wyimaginowane dolegliwości osoby faktycznie dotknięte elektrowrażliwością mogą nigdy nie otrzymać należytej pomocy.