Test drona uGO Fen 2.0. Tania zabawka na start przygody pod lupą

Test drona uGO Fen 2.0, uGO Fen 2.0, dron uGO Fen 2.0, uGO Fen

Dron za dwie stówy nie brzmi specjalnie obiecująco, ale takim właśnie modelem jest uGO Fen 2.0, czyli coś, co może być tylko zabawką, swoistym starterem dla młodych droniarzy. Jednak czy będzie to jednocześnie zabawka godna polecenia? 

Początki z uGO Fen 2.0

Opakowanie drona Fen 2.0 jest spore, ale leciutkie, zachęcając nas do szybkiego sprawdzenia, co znajduje się w środku, a tam znajdziemy sporo dobra. Oprócz samego drona czekają na nas dwie gumowe podpórki „na wcisk” do podstawy, zestaw czterech zamiennych śmigieł, przewód USB do ładowania, mały śrubokręcik gwiazdkowy, przydatna instrukcja obsługi w m.in. języku polskim oraz skromny kontroler. 

Zanim rozpoczniemy swój pierwszy lot, musimy zadbać o trzy baterie AAA do kontrolera, wcisnąć gumowe podstawki do drona, włożyć kartę pamięci do pokładowej kamery nagrywającej w rozdzielczości 640 x 480 px… i w sumie tyle – można ruszyć na podbój przestworzy. W tym teście nie wychodźmy jednak tak daleko w przyszłość i najpierw przyjrzyjmy się dokładnie całemu sprzętowi.

Czytaj też: To nagranie dronem z kręgielni podbija sieć. Doceniły je nazwiska Hollywood

Kontroler uGO Fen 2.0

Zaczynając od kontrolera, ten jest niewielki, sugerując samym rozmiarem przeznaczenie w dziecięce dłonie. Jak to przystało na tego typu sprzęty, przypomina nieco kontroler do grania, posiadając dwie gałki, diodę funkcyjną, przełącznik on/off i aż 10 przycisków. 

Ich funkcje sprowadzają się do trymowania lotu (kiedy dron „sam” leci w którąś stronę), rozpoczynania nagrywania lub wykonywania zdjęć, zmiany trybów prędkości (są 3), aktywacji stałego lotu w jednym kierunku, powrotu do operatora, zrobienia obrotu o 360 stopni, awaryjnego wyłączenia silników i wreszcie startu/lądowania. Innymi słowy, bez instrukcji się nie obędzie, a jako że ta opisuje również przygodę operatora z dronem, niedoświadczeni powinni się z nią dokładnie zapoznać. 

Sam kontroler jest wykonany z taniego plastiku, ale wydaje się solidny, co tyczy się również samych gałek i przycisków, które nie powinny odmówić zbyt szybko posłuszeństwa. Z dronem komunikuje się za pośrednictwem pasma 2,4 GHz.

Dron uGO Fen 2.0

Sam dron sprawia już porządniejsze wrażenia względem kontrolera. Wygląda nawet przyzwoicie, składając się głównie z dwóch plastikowych części w kolorze czarnym i zielonym, a więc połączenia, które obejmuje również pozostałe elementy. Jak to na drona przystało, obudowę buduje elastyczne i cienkie, a więc lekkie tworzywo sztuczne, które wpływa pozytywnie na szybkość i wytrzymałość na jednym ładowaniu. Jego ściśnięcie powoduje pewne skrzypienie materiału, ale w tej cenie nie powinniśmy być aż tak wymagający. 

To, co w dronie może zaskoczyć, to możliwość łatwego pozbawienia go modułu kamery, osłon na śmigła i samych podstawek, aby poprawić jego osiągi. Najlepiej zresztą zrobić to od razu w przypadku kamery, która pozwala na nagrywanie w zaledwie 480p, więc przynajmniej w moich oczach, jest ona zbędnym dodatkiem i mogłaby nawet nie trafiać na pokład tego modelu. Osłony jednak, jak to osłony, lepiej zostawcie przy locie w pomieszczeniach, żeby nie poniszczyć samych śmigieł albo czegoś w otoczeniu. 

Patrząc na drona „z góry” zauważymy jedynie widoczne gołym okiem śrubki w środku śmigieł, których odkręcenie (kłania się obecność śrubokręta w zestawie) pozwala nam na prostą wymianę każdego z nich. 

Na spodzie jest już ciekawie, bo tutaj dostrzeżemy bardziej widoczne dziurki do chłodzenia silników każdego śmigła, czy diodę funkcyjną, będącą jednocześnie kierunkiem „przodu” drona. Jego korpus posiada prosty uchwyt montażowy na kamerę, którą trzeba wpiąć do pobliskiego złącza oraz przycisk włączający. Dodatkowo do jego wnętrza pozwala nam zajrzeć klapka, choć ta znalazła się w uGO Fen 2.0 nie bez powodu. W rzeczywistości zapewnia nam dostęp do wyjmowalnego akumulatorka o pojemności 300 mAh, który siedzi grzecznie w podstawowej osłonce z wytrzymałej folii.

Tego typu podejście nie jest szczytem obecnej technologii, bo wymusza na użytkowniku wypięcie baterii od złącza drona podczas ładowania dołączonym przewodem, a następnie ponowne połączenie wtyków na dwóch kabelkach ze sobą. Niskim budżetem i chińszczyzną pachnie więc na kilometr, ale cóż, takie życie. Możemy jednak cieszyć się, że zamawiając podobne baterie, będziemy mogli zapewnić sobie pokład energii dla drona na dłużej, wymieniając je po prostu po rozładowaniu.

Ładowanie jest realizowane za pośrednictwem złącza USB (komputera lub ładowarki) i trwa do nawet dwóch godzin, czego zakończenie sygnalizuje wygaśnięcie czerwonej diody we wtyku USB. 

Czytaj też: Jak Polacy uratowali wspinacza Broad Peak z użyciem drona?

uGO Fen 2.0 w praktyce

Ten model drona jest kierowany do początkujących, którzy mogą nim latać zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, o ile akurat nie pada lub zbytnio nie wieje. Podczas lotu operatora wspomaga 6-osiowy żyroskop i automatyczny system unoszenia się, a sam w sobie dron rozpędza się do maksymalnie 5 m/s i od kontrolera może odlecieć na 50 metrów w najlepszych warunkach. 

Po naładowaniu baterii przed pierwszym startem wystarczy tylko aktywować drona i kontroler, wykonać prosty ruch gałkami i voila, mamy połączone bezprzewodowo sprzęty. Przed lotem warto jeszcze przeprowadzić kalibracje, w czym pomoże nam instrukcja. 

Jak Fen 2.0 sprawdza się w praktyce? Można powiedzieć, że po prostu dobrze, jak na tę cenę, oferując przyzwoitą stabilność lotu i zasięg do około 50 metrów w linii prostej. Jedno naładowanie baterii wystarcza na jakieś 8 minut z doczepioną kamerką i ponad dziewięć bez niej na najniższym trybie prędkości, co jasno sugeruje, że o kamerce lepiej zapomnieć – zwłaszcza że jej jakość nie powala.

Samo latanie tym dronem nie należy do jakichś specjalnych przeżyć, kiedy wcześniej miało się w rękach znacznie bardziej zaawansowane modele, ale jakąś tam frajdę można z niego uzyskać. Zwłaszcza jeśli usuniemy z drona zbędne dodatki i pośmigamy sobie nim na zewnątrz na najwyższym poziomie prędkości przez jakieś sześć minut. Wprawdzie o lataniu w wietrzną pogodę możecie zapomnieć, ale dzięki osłonom na śmigła nie musicie bać się zabawy w budynkach, choć radzę nie latać blisko innych ludzi, jako że precyzja w tym dronie pozostawia wiele do życzenia.

Test drona uGO Fen 2.0 – podsumowanie

Fen 2.0 to dron stricte do zabawy, a raczej stawiania pierwszych kroków z kontrolerem w dłoni, jako „prawdziwy operator”. Nic więc dziwnego, że jest kierowany raczej dla tych młodszych, którzy będą mieli spory margines błędu co do uderzania w ściany. Na cuda więc w przypadku tego drona uGO nie liczcie, choć wiedząc, po co sięgacie, nie powinniście się czuć zawiedzeni. Stąd nasza odznaka: