Czy czołg Pokpung-ho IV Korei Północnej jest najmocniejszy na świecie?

czołg Pokpung-ho IV, czołg Pokpung-ho IV Korei Północnej

W serwisie Defence Aviation Post pojawił się wpis, wedle którego czołg Pokpung-ho IV Korei Północnej jest najmocniejszy na świecie. Sprawą zajął się inny zagraniczny serwis, Popular Mechanics, który wyjaśnił, dlaczego to nic innego, jako wierutne kłamstwo.

Jest to o tyle dziwne, że wpadkę popełniła dosyć popularna strona (ponad 21000 polubień na Facebooku), która wcale nie sprawia wrażenia, jakby była związana z Koreą Północną i stosowaną tam medialną manipulacją. Jednak jasno możemy przeczytać już w pierwszym akapicie, jak to czołg Pokpung-ho IV Korei Północnej może pochwalić się „najstraszliwszą siłą ognia na świecie”. Jak się okazało, to nieprawda.

Czytaj też: Marynarka USA zdetonowała ogromny ładunek wybuchowy przy lotniskowcu

Chociaż z pozoru czołg Pokpung-ho IV może być konkretnym kandydatem na najmocniejszy sprzęt na świecie, to bliższe spojrzenie na jego uzbrojenie wyjawia prawdę

Jednym z najnowszych sprzętów północnokoreańskich sił lądowych jest czołg Pokpung-ho IV, którego rozpoznaje się też pod nazwą Songun 915. Jak na stan tego państwa, może nieco zaskoczyć fakt, że w ciągu ostatnich 40 lat Korea Północna opracowała 11 typów czołgów. Jednak w większości nie były to nowe czołgi, bo wiele z nich stanowiło ulepszenia poprzedniego projektu, co w przypadku tak biednego kraju sprawdza się świetnie. Zwłaszcza że Korea Północna, zamiast pracować nad własnymi technologiami, najczęściej podkrada tą z innych czołgów.

Pokpung-ho IV jest tego świetnym przykładem, bo jako nowy wariant rodziny czołgów Pokpung-ho wykorzystuje szereg technologii z radzieckich czołgów T-62, T-72 i Type-72. Na ten moment powstało 250 egzemplarzy, które podlegają pod 105. dywizję. Te czołgi wykorzystują stare podstawy, uzupełniając je dodatkowym pancerzem wspomaganym przez bloki ERA oraz właśnie interesującym połączeniem uzbrojenia, które wspomniany wcześniej serwis określił mianem najbardziej śmiercionośnego pod kątem siły ognia.

Czytaj też: Inteligentne włókna Armii USA, czyli wojskowe mundury niczym komputery

Tak naprawdę trudno się temu dziwić, bo czołg Pokpung-ho IV posiada 125-milimetrowe działo główne (na bazie radzieckiego 2A46), dwie wyrzutnie rakiet Bulsae-3 przykręcone do zewnętrznej części wieżyczki, a nawet karabin maszynowy 14,5 mm oraz pociski ziemia-powietrze na tyle. Brzmi to groźnie, ale diabeł tkwi w szczegółach.

Popular Mechanics wskazuje, że główne działo Pokpung-ho IV strzela pociskami najpewniej z nakładkami stalowymi, które nie są w stanie przebić pancerzu nowoczesnych czołgów (m.in. A1A2 Abrams). Obecność wyrzutni rakiet z kierowanymi laserowo pociskami przeciwpancernymi wskazuje z kolei, że działo główne nie jest w stanie z nich strzelać, bo ich obecność nie miałaby sensu. Dodatkowo obecne na pokładzie pociski ziemia-powietrze i karabin maszynowy w ewentualnej bitwie okazałyby się nieskuteczne w walce z przewagą lotniczą USA, czy Korei Południowej przez znacznie ograniczony zasięg.

Czytaj też: Osobiste czujniki chemiczne Teledyne FLIR trafią do Armii USA

Wszystkie te dodatki w uzbrojeniu czołgu Pokpung-ho IV są więc tylko próbą załatania jego słabości, co w realnym starciu wykazałoby jego ogromne braki i słabości.