Bombowce B-21 prawie gotowe. Lotnictwo USA już chce więcej

produkcja bombowców B-21 Raider?

Tankowce KC-46A Pegasus zostały opóźnione o siedem lat i kosztowały o 4,6 miliarda dolarów więcej niż pierwotnie zakładano. Podobny los spotkał legendarne myśliwce F-35, a rekordzistą jest M2 Bradley, którego wymiana trwa od ponad 20 lat. Dlatego właśnie tak dziwi, że bombowce B-21 są na czas, a ich projekt nie zaliczył większych wpadek finansowych i czasowych.

Jedną z największych zmór każdej armii na świecie są nowe programy, w ramach których wyznacza się kontrahentów do wyprodukowania nowoczesnych sprzętów bojowych. Kiedy już jeden z nich zostanie wyznaczony, przygoda dopiero się rozpoczyna, a przeszłość przyzwyczaiła nas do tego, że z czasem program zaczyna się wydłużać, zaliczać coraz to kolejne opóźnienia i finalnie kosztuje więcej, niż pierwotnie planowano. W tym wszystkim bombowce B-21 są więc sporym ewenementem.

Czytaj też: Nowa broń przeciwko dronom strzela w nie dziwnym różowym konfetti

Produkcja bombowców B-21 Raider, produkcja B-21 Raider, B-21 Raider

Okazało się właśnie, że pierwsze dwa bombowce B-21 Raider są prawie ukończone pod kątem mechanicznym, ale nadal nie będą latać do 2022 roku. Ostatecznie te maszyny będą w stanie przenosić zarówno broń nuklearną, jak i konwencjonalną, a wygląda na to, że dokonają tego nawet na czas, zastępując B-1 Lancer i B-2 Spirit pod koniec lat 20. obecnego wieku.

Bombowce B-21 z sukcesem produkcji, ale osoby zarządzające procesem wolą podejść do tego na spokojnie

To rzadkość w świecie realizowania programów nowego sprzętu wojskowego, choć oficjalnie musimy przyznać, że B-21 Raider zaliczyły delikatną obsuwę lotu z końca obecnego roku, na następny. To jednak nie wystarcza Kongresowi, który wzywa służby do przyspieszenia programu, ale odpowiadające za niego osoby nie są w gorącej wodzie kąpane.

Czytaj też: Brytyjski pojazd opancerzony Ajax katastrofą

Potwierdzają to słowa dyrektora ds. przejęcia sił powietrznych, który stwierdził, że dopiero kiedy projekt zostanie zamknięty w pełni, a pierwsze B-21 powstaną, fabryki będą mogły dostosować tempo produkcji. Jednym z głównych powodów, dla których Siły Powietrzne nie chcą przyspieszyć programu B-21, jest to, że chociaż bombowce są prawie ukończone mechanicznie, służba nie utrwaliła jeszcze ogólnego projektu większej floty.

Dlatego obawia się problemów ze współbieżnością po przyspieszeniu swoich działań, jak to mało miejsce przy myśliwcu F-35. Ten został wcześniej udostępniony pilotom, a prace nad nim ciągle trwały i zanim F-35 doczekał się finalnego wydania, rozszedł się już po całym świecie, wymagając na sam koniec ulepszania, które pochłonęło całe miliardy dolarów.

Czytaj też: Niszczyciel rakietowy DDG(X) nowej generacji USA już oficjalnie

Chociaż Siły Powietrzne chcą, aby B-21 Raider latał, wolałyby nie powtarzać ponownie tak skomplikowanego i kosztownego manewru. Wiemy jednak, że teraz lotnictwo USA interesuje się tymi bombowcami bardziej, niż do tej pory, chcąc poszerzyć swoją flotę ciężkich bombowców do 225 egzemplarzy. Obecnie ma jednak pod sobą 158 bombowców, a w tym 62 B-1 Lancer, 20 B-2 Spirit i 76 B-52H, które będą latać pewnie aż do 2050 roku. Plan 225 bombowców na służbie wymaga więc aż 149 bombowców B-21 Raider, czyli o prawie 50% więcej, niż planowano.