Reklama

Test robota sprzątającego Yeedi Vac Station

recenzja Yeedi Vac Station, opinia Yeedi Vac Station, test Yeedi Vac Station

Yeedi 2 Hybrid to jeden z moich ulubionych robotów sprzątających. Czy Yeedi Vac Station również podbije moje serce?

Akcesoria Yeedi Vac Station

Oprócz instrukcji, ładowarki czy śrubek do montazu stacji, znajduje się dodatkowy worek na kurz, przedłużenie rampy, ściereczka wielokrotnego użytku, podstawka pod nią orz boczna szczotka. Szkoda, że nie ma ściereczek jednokrotnego użytku, które czasem mogą się przydać. Poza tym akcesoria są standardowe.

Sama stacja jest dosyć duża, a dodając do tego rampę nawet długa (43 x 30 x 42 cm). Potrzeba więc na nią sporo miejsca, ale całość wygląda przy tym całkiem dobrze. Górna klapa otwiera się po naciśnięciu, a wymiana worka jest bardzo łatwa. Ten ma pojemność 2,5 l i powinien być wymieniany co 30 dni (lub oczywiście po zapełnieniu). Fabrycznie jeden worek jest też zamontowany, więc po zakupie macie ok. 2 miesiące na zakup kolejnych worków.

Pojemnik na wodę wraz ze ściereczką jest naprawdę prosty do uzupełnienia oraz montażu. Pamiętajcie tylko, aby dolewać najlepiej samą wodę, bez płynów myjących. Robot potrafi w jednym momencie mopować i odkurzać, więc możemy spodziewać się dobrych efektów w praktyce.

Wygląd i specyfikacja Yeedi Vac Station

Yeedi Vac Station wygląda jak większość tego typu urządzeń. Jest cały biały i okrągły, więc tutaj nie ma kompletnie zaskoczenia. Jedynym wyjątkiem jest kamera na górze, której konkurencja często nie ma. Urządzenie do nawigacji wykorzystuje system Visual SLAM, w skład którego wchodzi właśnie górna kamera oraz czujnik podłogowy. Pod otwieraną klapą znajdziecie włącznik, przycisk resetu oraz diode informującą o łączności WiFi. Jest też możliwość wyjęcia pojemnika na kurz o ile będziecie mieli taką potrzebę.

Przejdźmy może do czystej specyfikacji. Zastosowana bateria ma pojemność 5200 mAh, co ma pozwala na do 200 minut pracy na jednym ładowaniu. Standardowo jest też opcja pozwalająca na doładowanie robota w trakcie pracy i jej kontynuowanie po tym procesie. Sam czas ładowania to 6 h.

Pojemnik na wodę ma pojemność 240 ml, a na kurz 450 ml. Maksymalna moc ssania to 3000 Pa, więc jest ona całkiem niezła. Główna szczotka ma szerokość ok. 16,8 cm i jest ona adaptacyjna. Co to znaczy? Jeśli pod urządzeniem znajdzie się szczelina czy otwór to szczotka lekko opadnie i również do miejsce odkurzy. Robot wykorzystuje też jedną boczną szczotkę. Koła oczywiście nie rysują paneli i pozwalają na pokonanie przeszkód o wysokości do 9 mm.

Aplikacja Yeedi Vac Station

Aplikacja jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych. Nie ma problemów z parowaniem robota, wszystko jest dokładnie wytłumaczone. Także wszystkie opcje są łatwo dostępne i dobrze opisane. Możecie więc szybko zmienić moc odkurzania czy ilość wody podczas mopowania, wyłączyć funkcję auto-empty, zaplanować automatyczne sprzątanie, godziny ciszy czy zarządzać mapami. Można też szybko zorientować się w stanie robota, podejrzeć za jaki czas trzeba będzie wymienić szczotkę.

Jedyna wada to brak języka polskiego. Tutaj uważam jednak, że lepiej, żeby go nie było, niż było tragiczne tłumaczenie. Taki efekt widoczny był np. w aplikacji Tuya, gdzie beznadziejne tłumaczenie bardziej mieszało niż pomagało.

Testy Yeedi Vac Station

Zacznę może od obsługi, która jest wzorowa. Bardzo łatwo można dolać wody do pojemnika, wymienić ściereczkę czy ogarnąć status robota. Ten porozumiewa się z nami poprzez komunikaty głosowe, więc w razie problemów powinniście go usłyszeć. Po otwarciu klapy znajdziecie też szczotkę do czyszczenia, którą łatwo pozbędziecie się brudu. Nie musicie też przejmować się pojemnikiem na kurz – wystarczy tylko pamiętać o wymianie worków w stacji. Pod tym względem jest więc naprawdę dobrze.

Yeedi Vac Station używałem głównie w trybie odkurzania i mopowania, bowiem działa to równie dobrze jak samo odkurzanie, a przy tym jeszcze mamy przetarte podłogi. Tak naprawdę jedyna różnica to dywany. W trybie odkurzania są one wykrywane, robot na nie wjeżdża (nie miał problemów nawet z dywanem z naprawdę gęstym włosiem) i zwiększa moc. W trybie mopowania są one wykrywane i omijane, co jest logiczne.

Zacznę może od jakości samego odkurzania. Wypada ona naprawdę dobrze. Robot radzi sobie z różnego rodzaju brudem, przeszedł nawet test rozsypanego ryżu. Niektóre ziarenka zostały wyrzucone w dalszą część pomieszczenia, ale po przejechaniu całego obszaru nie znalazłem ani jednego. Nie ma też problemów z kurzem, piaskiem i małymi resztkami jedzenia. Sama funkcja odkurzania sprawdza się więc znakomicie.

W trybie mopowania nie ma efektu rozcierania kurzu czy brudu po całej podłodze. Docisk jest całkiem niezły i robot odświeża płaskie powierzchnie. Nie poradzi on sobie z zaschniętymi plamami, ale mniejsze mogą zniknąć. Efekt mopowania widziałem praktycznie w każdym pomieszczeniu, gdzie ściereczka zawsze była czarna po jednym sprzątaniu. Jeszcze raz wspomnę, że w tym trybie równie skutecznie działa odkurzanie, co jest niewątpliwym plusem.

A co z poruszaniem się po pomieszczeniach? Robot ma małe problemy z mniejszymi kablami, więc na pewno trzeba je sprzątnąć. W miarę delikatnie obchodzi się z meblami czy stojącymi przeszkodami. Nie zrzucił mi wierzy z kartonów, ale papierowe worki zmieniły swoje miejsce po sprzątaniu. Yeedi Vac Station nie miał za to problemów z suszarką i nie zacinał się na jej nóżkach. Z kolejnych rzeczy to nie dał on sobie rady z moimi progami, ale są one na tyle wysokie, że tutaj praktycznie żaden robot ich nie pokonuje. Plusem jest brak próby wjechania na nie – część urządzeń tak robi i się zacina na progach. Testowany sprzęt dobrze też wykrywa spadki np. na schodach.

Jeśli martwicie się o boki pomieszczeń to tutaj nie ma problemów. Nawet jeśli za pierwszym razem robot podjedzie bokiem bez szczotki, to powróci od drugiej strony. Boki zostaną więc również dobrze sprzątnięte. Inaczej jest z rogami, które ze względu na kształt urządzenia niestety pozostaną niesprzątnięte.

Samo mapowanie pomieszczeń jest dobre i Yeedi Vac Station wjedzie wszędzie tam, gdzie się zmieści. Ma on niestety problemy z powrotem do stacji. Zdarza się, że nie umie na nią wjechać, próbuje, cofa się, pozycjonuje i znowu próbuje. Raz nawet wjechał tak krzywo, że po prostu z niej spadł. Tutaj mam nadzieję, że producent poprawi to poprzez wydanie nowego firmware.

Oba pojemniki spokojnie starczają na sprzątnięcie 61 m^2 mieszkania, podobnie jest z samą baterią. Zapas jest spory, więc nawet znacznie większe powierzchnie zostaną wysprzątane bez konieczności dolewania wody czy ładowania. Na koniec pozostawiłem kwestię głośności. Z odległości 40 cm na najmniejszym trybie wynosi ona ok. 58 dBA, a na najwyższym ok. 69 dBA. Robot nie jest więc zbyt głośną konstrukcją.

Podsumowanie testu Yeedi Vac Station

Yeedi Vac Station kupimy za ok. 2299 zł. W tej cenie jest to naprawdę ciekawa konstrukcja, którą warto rozważyć. Na pewno plusem jest stacja dokująco-opróżniająca, tryb odkurzająco-mopujący, który nie powoduje spadku jakości odkurzania, czy ogólnie dobrą jakość działania.

Robot radzi sobie z różnego rodzaju brudem, a mopowanie pozwoli na odświeżenia podłóg czy paneli. Plusem na pewno jest dobrej jakości aplikacja (choć bez języka polskiego), wykrywanie dywanów czy bardzo łatwa obsługa. Z minusów muszę wymienić problemy z wjazdem na stację czy pokonywanie przeszkód tylko do 9 mm. Natomiast są to bardziej szczegóły, a ta pierwsza rzecz może zostać rozwiązana przez nowe oprogramowanie.

Yeedi Vac Station jest więc robotem, który ponownie naprawdę polubiłem. Bardzo dobrze sprawdza się w praktyce i odciąża podczas regularnych porządków. Bez wątpienia więc należy mu się rekomendacja.