Kolejne problemy Facebooka? Kontrowersje wokół sierpniowego raportu

Według platformy wystąpił „błąd techniczny”.

W sierpniu tego roku Facebook opublikował raport najchętniej oglądanych treści na platformie w ostatnim kwartale w Stanach Zjednoczonych. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że firma takowy raport stworzyła znacznie wcześniej. Nie został on jednak udostępniony ze względu na nieatrakcyjne dla wizerunku Facebooka wyniki-spośród 20 najpopularniejszych postów tylko 4 były treściami autorskimi, większość to zwyczajna kopia z innych mediów społecznościowych lub obrazy krążące po sieci już jakiś czas.

Przez ostatnie kilka lat Facebook rzekomo dawał naukowcom dostęp do wszystkich swoich danych, aby śledzić szerzenie się dezinformacji na platformie. Jak się okazało, specjaliści badający nowy raport zdali sobie sprawę, że firma i tym razem dała im niekompletne i błędne dane. Profesor Uniwersytetu w Urbino, Fabio Giglietto, porównał dane przekazane naukowcom z raportem, który Facebook opublikował publicznie i stwierdził, że nie zgadzają się one ze sobą.

awaria facebook, awaria instagram, awaria whatsapp

Rzecznik Facebooka, Mavis Jones, określił te nieścisłości „błędem technicznym” i zapewniał, że firma pracuje nad szybkim i sprawnym rozwiązaniem tego problemu, ale że może to potrwać wiele tygodni ze względu na ogromną ilość danych do przetworzenia. Dodaje także, że tylko dane na temat użytkowników z USA były niedokładne, a te dla użytkowników spoza USA był już poprawne.

Facebook jest krytykowany między innymi za zbyt słaby wkład w walkę z fake newsami

Wiele osób uważa, że platforma prowadzi szeroko zakrojoną cenzurę,a właśnie takie działania umacniają w tym przekonaniu. Dodatkowo w sierpniu Facebook wyłączył konta związane z projektem NYU Ad Observatory, który badał w jaki sposób serwisy społecznościowe- w tym właśnie Facebook-wykorzystywały dane do pozycjonowania reklam politycznych.

Za sprawą takich wydarzeń specjaliści ds. dezinformacji mają znacznie utrudnione działanie. Pozostaje więc pytanie jak walczyć z dezinformacją, skoro badacze nie mogą nawet uzyskać dokładnych danych?