Test mikrofonu Trust Rudox z panelem akustycznym w zestawie

Test mikrofonu Trust Rudox, Trust Rudox, mikrofon Trust Rudox, Trust, Rudox, test Trust Rudox, test Rudox

Takiego mikrofonu w rękach jeszcze nie miałem, choć przeróżnych modeli miałem całkiem sporo. Dlatego też Trust Rudox od razu wydał mi się interesującym mikrofonem, kiedy dotarł do mnie w pudełku sięgającym do kolan. Jednak im dłużej o nim myślałem, tym częściej nachodziła mnie myśl – czy to aby już nie przesada? Ten test Trust Rudox odpowie na to pytanie. 

Najważniejsze cechy Trust Rudox

  • Ogólne
    • Waga całości: 1710 gramów
    • Waga mikrofonu: 332 gramów
    • Wymiary w najokazalszej konfiguracji: 45 x 43 x 35 cm (wysokość, szerokość, głębokość)
    • Długość przewodu: 180 centymetrów
    • Interfejs USB-A do USB-B
    • Wejście słuchawkowe do odsłuchu
    • Potencjometry
    • Gwarancja: 2 lata
    • Kompatybilność z PC i Mac
  • Mikrofonu
    • Mikrofon pojemnościowy
    • Charakterystyka: kardioidalna
    • Pasmo przenoszenia: 21-21000 Hz
    • Czułość: 70 dB
    • Stosunek sygnału do szumu: 70 dB
    • Poziom ciśnienia akustycznego: 130 dB
    • Próbkowanie: 24-bit/96 kHz

Pierwsze wrażenia Trust Rudox

Już na samym początku widać, że mikrofon Trust Rudox (GXT 259) jest dla producenta najważniejszym modelem w ofercie i rzeczywiście wszystkie inne ustępują mu zaawansowaniem. Jego rozpakowywanie przypomina przygodę charakterystyczną dla całego zestawu komputerowego, a nie części peryferiów, ale cała masa pianek i osłon nie znalazła się tutaj bez przyczyny. Zestaw jest bowiem ogromny.

Czytaj też: Test Xtrfy MZ1 RGB. Mała, unikalna i godna opatentowania

Tak ogromny, że to, co najważniejsze, czyli sam mikrofon, znalazł się w dodatkowym osobnym pudełku razem z najważniejszymi elementami montażowymi. Poza nim znajdziemy chyba głównego bohatera tego zestawu, czyli pokaźny panel z pianką akustyczną oraz kilka elementów montażowych, pozwalających zamontować wszystko na jednej solidnej podstawie, której gumowa powierzchnia na spodzie utrzymuje ją pewnie na blacie biurka. Przed zmontowaniem wszystkiego w całość koniecznie zajrzyjcie do instrukcji. Mówię o tym wcale nie dlatego, że sam do niej nie zaglądałem i finalnie skontrowałem jedną ze śrub, przykręcając inną, co finalnie wymagało interwencji klucza. Nie. 

Proces składania wszystkiego do kupy jest idealną okazją, żeby zapoznać się ze świetnymi materiałami, które wykorzystał Trust. Plastik jest tutaj obecny tylko w nielicznych miejscach (przewód USB, pokrętło, koszyczek), bo większość pozostałych elementów buduje wyłącznie solidny metal. Przez to właśnie Trust Rudox waży tak wiele, ale spokojnie – nie zniszczy Wam mebli, dzięki wspomnianej gumowej nakładce. Jeśli będziecie chcieli, ten mikrofon w zamontujecie też na kompatybilnym z ⅝-calowym gwintem ramieniu, więc producent nie ograniczy Was tylko do takiego stojaka. 

Trudno rozpisywać się na temat wszystkich poszczególnych elementów, kiedy jest ich tak wiele, dlatego powiem tylko tyle – wykonaniem i jakością się nie zawiedziecie, a wyglądem… no cóż. Trust Rudox wbrew oczekiwaniom, które zwykle stawiamy tej gamingowej marce, przypomina surowy, profesjonalny sprzęt do nagrywania, a nie kolejną zabawkę dla gracza. Wpisze się więc tam, gdzie rzeczywiście jakość nagrań jest priorytetem i gdzie… no właśnie – gdzie jednocześnie nie można zadbać o odpowiednie przygotowanie pomieszczenia. 

W zestawie Trust Rudox znajdziemy bowiem specjalny panel, otaczający tył mikrofonu, który składa się z metalowej podziurkowanej ramki i tradycyjnej pianki wyciszającej. Jej rolą jest niwelowanie fal dźwiękowych, które ominą mikrofon i w najgorszym przypadku odbiją się od np. ściany, czy monitora i powrócą z powrotem do membrany, obniżając ogólną jakość dźwięku. 

Czytaj też: Test Logitech G335. Producent wchodzi w odważne kolory

Zwykle rozwiązuje się to prosto – przyklejając pianki na ściany, aby nawet widmo echa nie było obecne w pokoju nagraniowym, a tu proszę, Trust Rudox zapewnia nam je tam, gdzie są najważniejsze. Chociaż nie jestem dźwiękowcem, wydaje mi się to jednak nie tyle alternatywą, a czymś pomiędzy, co zwiększy jakość dźwięku, ale nie aż tak bardzo, jak dobrze przygotowanie pomieszczenie. Finalnie więc zestawowi brakuje tylko osobnego pop-filtra. 

Mikrofon Trust Rudox

Przechodząc do głównej jednostki, zbudowany z metalowego korpusu i siatki mikrofon Trust Rudox montujemy w prostym koszyczku, który próbuje wytłumić wszelkie wstrząsy za pośrednictwem łącznie sześciu gumek (jedna zapasowa znalazła się w zestawie). Wcześniej warto zadbać o nałożenie na niego piankowej osłonki.

Chociaż można go z łatwością utrzymać w dłoni, to jest to zdecydowanie stacjonarny mikrofon, który składa się tak naprawdę z dwóch sekcji, z którymi mamy interakcję. Po pierwsze, w jego spód wpinamy przewód USB-B, co zapewne zrobimy tylko raz po jego zamontowaniu, a po drugie, na jego przodzie znajdziemy dwa potencjometry i wejście jack 3,5 mm.

Oba pokrętła są metalowe i okraszone radialnymi mikrofrazami zarówno na bokach, jak i wierzchu. Pierwszym z góry ustawiamy czułość mikrofonu (gdzieś w 6/10 drogi pokrętło posiada wyczuwalny „guzek” zapewne dla lepszej orientacji), jak i aktywujemy/dezaktywujemy jego działanie poprzez wciśnięcie, co zasygnalizuje dodatkowo dioda informacyjna przy krawędzi pianki. Drugie pokrętło odpowiada już wyłącznie za poziom głośności podpiętych poprzez jacka słuchawek w myśl odsłuchu na bieżąco. 

Jakość nagrań Trust Rudox

Trust Rudox nagrywa wyłącznie w trybie kardioidalnym, czyli tym idealnym dla streamerów, graczy, czy twórców, bo zbierającym głównie nasz głos. Warto tutaj podkreślić, że ten mikrofon posiada rozszerzone pasmo przenoszenia, bo na poziomie 18-21000 Hz, a nie 20-20000 Hz i godny poziom próbkowania, bo rzędu 24-bit/96 kHz. W praktyce sprawdza się to następująco:

Nagranie surowe
Nagranie ulepszone

Czytaj też: Test Sonar i Slider, czyli sprawdzamy peryferia KFA2

Jednak żeby nie kończyć tylko na tych nagraniach, poniżej znajdziecie próbki kilku innych mikrofonów. Oto model za 100 złotych, 400 i 450 złotych:

… i za około 450 złotych:

Test Trust Rudox – podsumowanie

800 złotych. Tyle będziecie musieli wyłożyć na mikrofon Trust Rudox, więc oficjalnie Trust przewyższył cenę kultowego Blue Yeti, czyli mikrofonu do profesjonalnego użytku domowego, z którego korzystają streamerzy i twórcy z całego świata, a to już coś. Tę cenę można jednak prosto wytłumaczyć i tak – wszystko rozbija się o ten metalowy panel, którego skrzydłami możemy nieco manipulować. Chociaż na papierze ten model może się wydawać przesadzony, a jego wykonanie mierne, to Trust poradził sobie z tym nietypowym połączeniem śpiewająco.

W tej cenie Trust Rudox jest sprzętem, po którym możemy oczekiwać bardzo, ale to bardzo wysokiej jakości nagrań i taki właśnie poziom ten model oferuje. Dzięki niemu nasz głos jest świetnym uzupełnieniem rozrywki, prezentacji, czy nagrania, a chwila zabawy w programie sprawia, że zebrane przez niego „głosowe owoce” brzmią tak, jakby zostały wykonane w studiu nagraniowym. Szkoda tylko, że jest taki drogi i… zajmuje tak wiele miejsca na biurku.