Nawet „uśpione” superwulkany stanowią zagrożenie. Niepokojące ustalenia naukowców

Prowadząc badania poświęcone superwulkanowi Toba, który znajduje się w Indonezji, naukowcy odkryli, że tego typu formacje mogą stanowić zagrożenie nawet tysiące lat po swoich ostatnich erupcjach.

Za analizy odpowiadał międzynarodowy zespół badawczy, który chciał wyjaśnić, co się dzieje z superwulkanami, kiedy znajdują się one w stanie „uśpienia”. Zdobycie takich informacji jest niezwykle ważne, szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę wpływ przeszłych erupcji na funkcjonowanie naszych przodków. W obecnych czasach zmartwienie budzi między innymi kaldera wulkanu Yellowstone, której erupcja mogłaby sparaliżować całą naszą cywilizację.

Czytaj też: Doszło do erupcji podwodnego wulkanu Fukutoku-Okanoba. Rzućcie okiem na zdjęcia satelitarne

Jeśli chodzi o inne superwulkany, takie jak indonezyjski Toba, to jego ostatnia poważna aktywność miała miejsce ok. 75 000 lat temu. Zdaniem naukowców ówczesne wydarzenia wywołały kilkuletnią zimę wulkaniczną oraz długotrwałe, bo liczące około 1000 lat, ochłodzenie klimatu. Autorzy nowych badań skupili się na próbkach magmy zawierających minerały w postaci skalenia i cyrkonu, które mogą zawierać informacje na temat gromadzenia się gazów związanych z erupcjami: helem i argonem.

Superwulkany takie jak indonezyjski Toba mogą wpływać na losy całej naszej cywilizacji

Do jakich wniosków doszedł zespół pod przewodnictwem przedstawicieli Oregon State University? Okazało się, że magma wydostawała się z obrębu kaldery przez tysiące lat po ostatniej erupcji superwulkanu Toba. Trwało to od 5000 do nawet 13000 lat po tych wydarzeniach. Oznacza to poważne zmiany w naszym rozumieniu tych zjawisk. Do tej pory zakładano bowiem, iż zakończenie erupcji powoduje względny spokój – jest jednak inaczej. Zagrożenie jest więc realne jeszcze na długo po feralnych wydarzeniach.