Jak monitorować sytuację w Fukushimie? Pomagają radioaktywne węże

Od tsunami, które nawiedziło japońskie wybrzeże regionu Tōhoku minęło już dziesięć lat. Nie wszystko sprawia jednak, że tamtejsze wydarzenia dają o sobie zapomnieć, a problem do dziś stanowią radioaktywne odpady, które wydostały się wtedy z elektrowni atomowej w Fukushimie.

Chcąc lepiej poznać wpływ tego zjawiska na środowisko, badacze postanowili wykorzystać… węże. W ten sposób mogli określić poziomy promieniowania w wybranych miejscach, o czym możemy się przekonać za sprawą publikacji na łamach Ichthyology and Herpetology.

Czytaj też: Japończycy chcą spuścić do oceanu radioaktywną wodę z Fukushimy

Skąd w ogóle taki pomysł? Węże spędzają dość dużo czasu w tych samych miejscach, a ich przemieszczanie ma powolny charakter. W efekcie stanowią świetne „czujniki” ułatwiające monitorowanie stanu środowiska. Objęte analizami zwierzęta wchodzą w skład podrodziny węży zwanej Colubrinae, a do ich jadłospisu zaliczą się przede wszystkim gryzonie takie jak szczury i myszy.

Radioaktywne węże zostały wyposażone w dozymetry i nadajniki GPS

Ważny był w tym przypadku fakt, że węże pokonują średnio 65 metrów dziennie. Są przy tym podatne na gromadzenie w swoich organizmach izotopów promieniotwórczych, czyli odmiany pierwiastków posiadających niestabilne jądra atomowe. W praktyce oznacza to, że wąż znaleziony w wybranym miejscu będzie najprawdopodobniej trafnym „miernikiem” występującego tam promieniowania. Poza tym, zanieczyszczenia sprzed 10 lat występują obecnie głównie w glebie, a węże – jako zwierzęta wybitnie lądowe – często na nie natrafiają.

Jak działali autorzy badania? Poszukiwali węży, a kiedy na nie natrafili, chwytali je i przewozili do laboratorium. Tam złapane osobniki były owijane taśmą, do której mocowano miniaturowe dozymetry i nadajniki GPS. Następnie zwierzęta wracały do swojego środowiska, gdzie mogły być zdalnie monitorowane. Okazało się, że spędzają one szczególnie dużo czasu w pobliżu strumieni, dróg i pastwisk. Nierzadko zbliżały się też do zabudowań.

Czytaj też: Chciał udowodnić, że węże nie są groźne. Zamknął się z nimi na 72 godziny

Jeśli chodzi o dane na temat skażenia radioaktywnego, to około 80% pochodzi z kontaktu z zanieczyszczoną glebą i roślinnością występującą w obrębie elektrowni. Pozostała część zanieczyszczeń jest natomiast następstwem spożywania napromieniowanych zwierząt. Co ciekawe, osobniki przebywające w budynkach i na drzewach były w mniejszym stopniu narażone na kontakt z promieniowaniem.