Mars wysycha, a naukowcy szukają winnych. Problemem są nawet małe burze piaskowe

Analizując dane zebrane przez trzy różne instrumenty krążące po marsjańskiej orbicie, naukowcy doszli do wniosku, że nawet mniejsze burze piaskowe pojawiające się na powierzchni Czerwonej Planety mogą prowadzić do jej osuszania.

Istnieje niemal 100-procentowe prawdopodobieństwo, że Mars był w przeszłości znacznie wilgotniejszy niż ma to miejsce obecnie. Woda, która dawniej wypełniała tamtejsze jeziora i rzeki jest obecnie niewidoczna. Badacze próbują natomiast wyjaśnić, w jakich okolicznościach doszło do jej zaniku i co wpływa na współczesne osuszanie Czerwonej Planety

Czytaj też: Łazik Perseverance się nie poddaje. Podejmie kolejną próbę zebrania marsjańskich skał

Już wcześniej sądzono, że burze piaskowe szalejące na Marsie są odpowiedzialne za niszczenie zasobów miejscowej wody. Dotyczyło to jednak rozległych burz, a nie tych mniejszych, o lokalnym charakterze.

Te powodują mieszanie pyłu i rozdrobnionych skał z parą wodną w marsjańskiej atmosferze, ogrzewając ją i spowalniając jej przemianę w wodę. Burze przyczyniają się również do utrzymywania pary wodnej na większych wysokościach, gdzie promieniowanie ultrafioletowe może skuteczniej usuwać atomy wodory z cząsteczek wody.

Burze piaskowe na Marsie mają zarówno lokalny jak i globalny charakter

Ustalenia na ten temat są dostępne na łamach Nature Astronomy i dotyczą burzy piaskowej, która miała miejsce w styczniu i lutym 2019 roku. Zanim się rozpoczęła, naukowcy wykrywali parę wodną wyłącznie w pobliżu powierzchni Marsa. Kiedy jednak burza zaczęła się rozwijać, odnotowano wzrost temperatury i zwiększenie pułapu, na którym znajdowała się para wodna. Wraz z jej podnoszeniem i zwiększeniem ilości docierającego do niej promieniowania ultrafioletowego dochodziło natomiast to rozpadu cząsteczek, co potwierdziły obserwowane sygnatury.