Ghost of Tsushima w streamingu Netlixa. Szampana bym jednak jeszcze nie otwierał

ghost of tsushima

Temat Netflixa oferującego streaming gier wideo powraca. W aplikacji na iOS odnaleziono grafikę Ghost of Tsushima. Czy szykuje się potencjalna współpraca gigantów?

Streaming gier Netflixa

Co wiemy na temat planów Netflixa wobec gier wideo? Szerzej na temat tego wątku pisaliśmy we wpisie Gry wideo na Netflix. Firma szykuje się do kolejnego szturmu. W skrócie – Netflix chce wejść w rynek gier wideo, oferując dostęp do chmury, z której będzie można uruchamiać interesujące nas produkcje.

Sprawa stała się teraz jeszcze ciekawsza. Dowiedzieliśmy się bowiem, że w mobilnej aplikacji Netflixa znajdują się już ukryte odniesienia do usługi gamingowej. W wersji iOS odnaleziono wzmianki o usłudze „Shark”, która dostępna byłaby po kliknięciu na przycisk odzwierciedlającego wynurzającego się rekina. „Rekin” może przenieść nas do zakładki Netflix Game.

Co wskazuje, że Netflix współpracuje z Sony?

To, co jest jeszcze ciekawsze, to to, że w plikach aplikacji znajdują się dwie grafiki powiązane z Sony. Pierwsza z nich przedstawia dwa kontrolery DualSense, a druga to grafika z Ghost of Tsushima, które wkrótce będzie miało swoją drugą premierę, w postaci wersji Director’s Cut.

Sony bardzo powoli rozwija swoją usługę streamingową PlayStation Now i wciąż nie jest ona dostępna na całym świecie. W takim razie taka współpraca pomiędzy Sony i Netflixem mogłaby okazać się bardzo dobra dla przyspieszenia rozwoju całego projektu.

Czytaj też: Piracki Resident Evil Village działa lepiej – teoria potwierdzona

Na potencjalne połączenie sił PlayStation i Netflixa wskazuje też to, że mogłaby to być po prostu bardzo dobra oferta dla osób płacących abonament Netflixa lub PlayStation Plus. Sony już pozbyło się swojej platformy do wypożyczania filmów (a w Polsce ponownie testuje, czy VOD się jednak przyjmie!), a podobna sytuacja była z aplikacją do słuchania muzyki. Sony usunęło swoje rozwiązanie i zastąpiło je Spotify, które jest zintegrowane z systemem konsol PlayStation 4 i PlayStation 5. A pamiętajmy, że jeszcze powstaje Discord na PlayStation! Może w takim razie Netflix stałby się również aplikacją wbudowaną w system konsoli?

Sony również otwiera się na nowe rzeczy i np. zaczyna wydawać swoje dawne hity na komputerach PC. Widać, że firma kombinuje. Ponownie – daje to nadzieję na współpracę. A zalążki współpracy już są, bo Sony ma umowę z Netflixem na to, że wszystkie filmy wyprodukowane przez ich wytwórnię trafią po premierze kinowej na Netflixa (i Disney+).

Kubeł zimnej wody

Pomarzyliśmy? Wszystko się zgadza? No, to teraz czas na to, abyśmy jednak zmienili nastawienie co do teoretycznej współpracy. Choć wiele rzeczy się w tej historii po prostu idealnie zgadza, to jednak jest też kilka „ale”. Po pierwsze – zdjęcie przedstawiające kontrolery DualSense jest zdjęciem stockowym. Oznacza to, że za odpowiednią opłatą każdy może je wykorzystać w swoich produktach. Sony miałoby nie dostarczyć Netflixowi najprostszych, autorskich grafik? Wydaje się to mało prawdopodobne.

Czytaj też: Gry PlayStation na PC. Dataminer potwierdza kolejne porty

Do tego jest jeszcze druga sprawa. Wspomniane zdjęcie Ghost of Tsushima może być również tylko przykładową okładką gry. Być może ktoś nieobeznany w grach wideo dodał grafikę Ghost of Tsushima, aby sprawdzić, jakby w aplikacji wyglądała grafika z grą i nawet nie pomyślał, że dany tytuł jest produkcją ekskluzywną, co… może wywołać właśnie masę spekulacji, jeśli ktoś będzie przeczesywał Twoją aplikację.

Identyczna sytuacja była w 2019 roku, kiedy to Verizon testował swoją usługę streamingu gier wideo i jako placeholdery umieścił w niej grafiki God of War czy Knack 2. Nadzieja na tajemniczą współpracę, która może się okazać bardzo dobrą konkurencją dla Microsoftu jeszcze może się tlić, ale nie nastawiałbym się jednak na to, że ostatecznie okaże się ona prawdziwa. Szczerze? Trochę szkoda…

Abonamentów na różne usługi jest coraz więcej i dochodzi do sytuacji, w których czasem jest już ciężko zapamiętać za co się płaci. Początkowa idea o jednej platformie do wszystkiego już dawno zanikła. W przypadku współpracy Sony i Netflixa mielibyśmy choć trochę spójniejszy wybór.