Przywrócili do życia zwierzę sprzed 33 lat. Pomogła metoda klonowania

Samica tchórza czarnołapego o imieniu Willa, która zdechła 33 lata temu, przynależała do gatunku zagrożonego wyginięciem. Niedawno udało się przywrócić do życia to zwierzę, tworząc jego dokładnego klona.

W efekcie 10 grudnia ubiegłego roku na świat przyszedł osobnik zwany Elizabeth Ann. Jego narodziny były możliwe dzięki materiałowi genetycznemu pobranemu w 1988 roku. W listopadzie 2020 DNA zostało wprowadzonego do zarodka, a następnie umieszczone w macicy dorosłej samicy. Kilka tygodni później miały miejsce narodziny klona zwierzęcia sprzed 33 lat.

Czytaj też: Naukowcy sklonowali wymierające zwierzę na podstawie DNA sprzed wielu lat

Zdaniem Bena Novaka z Revive & Restore największym zagrożeniem dla znikających gatunków jest utrata różnorodności genetycznej. Zmienność zwiększa bowiem zdolność gatunku do zwalczania problemów takich jak choroby, utrata siedlisk i zmiany klimatu. Jakby tego było mało, różnorodność zmniejsza ryzyko chowu wsobnego w obrębie gatunku.

Metoda klonowania użyta przez naukowców wymaga próbek materiału genetycznego

Zbieranie materiału genetycznego od zagrożonych wyginięciem gatunków oraz klonowanie ich przedstawicieli mogłoby być jednym ze sposobów na zwiększenie różnorodności genetycznej. Oczywiście trudno oczekiwać, by tego typu procedury miały zastosowanie do dawno wymarłych zwierząt, takich jak dinozaury. Ich DNA jest bowiem zbyt zniszczone, aby dało się je zrekonstruować. Sprawy mają się jednak inaczej w przypadku bardziej współczesnych zwierząt, wliczając w to gatunki zamieszkujące Ziemię przed kilkoma tysiącami lat.

Czytaj też: Chińska firma zbiera dane genetyczne kobiet. Informacje pochodzą z całego świata

Około 400 do 500 żyjących dziś tchórzy czarnołapych – z wyjątkiem Elizabeth Ann – wywodzi się z puli genetycznej obejmującej zaledwie siedem osobników. Pokazuje to, że sklonowanie pojedynczego osobnika sprzed kilkudziesięciu lat mogłoby całkowicie odwrócić losy zagrożonego wyginięciem gatunku. Tym bardziej, iż do „szczęścia” często wystarczają naprawdę niewielkie ilości tkanki, porównywalne rozmiarami do ziarnka ryżu.