Test Krux Galacta Pro. Bezprzewodowa lekka mysz za dwie stówy

Test Krux Galacta Pro, Bezprzewodowa lekka mysz za dwie stówy, Test Krux Galacta Pro, Krux Galacta Pro, Galacta Pro

Firma Krux wrzuciła niespodziewanie na rynek interesującą myszkę w postaci Galacta Pro w cenie 209 złotych. Ta wyróżnia się na tle konkurencji na wielu frontach, na których zgłębienie zapraszam Was poniżej. 

Pudełko i dołączone wyposażenie

Krux podkreśla nietypowość Galacta Pro już samym pudełkiem. Kartonowy prostopadłościan ukrywa się tak naprawdę w pozbawionej boków obwolucie wykończonej w standardowym designie dla marki, która na swoim tyle jednoznacznie wskazuje na najważniejsze cechy tego modelu.

Kiedy już dorwiemy się do pudełka ze sprzętem, znajdziemy w nim dwie przegródki, skrywające z jednej strony przewód, a z drugiej myszkę. Wystarczy jednak pogrzebać głębiej, żeby znaleźć odbiornik na USB-A, zamienny panel grzbietu, dwa zestawy zaślepek dla przycisków bocznych oraz instrukcję obsługi. 

Najważniejsze cechy 

  • Sensor optyczny PMW3335
  • Czułość na 6 poziomach od 100 do 16000 DPI (przeskoki co 100 jednostek)
  • Waga: 88 gramów
  • Wymiary: 124.5 x 64 x 42 mm
  • Materiał: matowe tworzywo sztuczne
  • Przełączniki główne: Huano o wytrzymałości 20 milionów kliknięć
  • Liczba przycisków: 8 + rolka 
  • Interfejs: 
    • Przewodowy z użyciem 150-cm przewodu USB-C do USB-A
    • Bezprzewodowy radiowy z użyciem odbiornika na USB
  • Bateria: 400 mAh
  • Odświeżanie USB: 125, 250, 500 i 1000 Hz
  • Podświetlenie: rolka, grzbiet i podstawa grzbietu
  • Dedykowane oprogramowanie
  • Gwarancja: 2 lata

Design, materiały i wykonanie

Zanim zacznę wchodzić w szczegóły Krux Galacta Pro, podkreślę, że ta myszka kosztuje w dniu premiery 209 złotych. Ledwie co ponad dwie stówki za bezprzewodowy model perforowany z nowymi złączami i przyzwoitymi możliwościami (przynajmniej na papierze). Przez to właśnie nie byłem pewny, jak tu do oceny Galacta Pro podejść, żeby możliwie najlepiej przedstawić Wam wady i zalety modelu o takich możliwościach w takiej cenie, ale finalnie postawiłem na tradycyjne obiektywne podejście. To w przypadku tego modelu się przyda, bo kręcić nosem można na wiele szczegółów… ale czy w ogóle powinniśmy?

Galacta Pro przyjmuje trenującą w ostatnich miesiącach formę perforowanej, czyli po prostu dziurkowanej obudowy z matowego tworzywa sztucznego. Dziurki znajdziemy praktycznie wszędzie z pominięciem paneli bocznych, skrawka podstawy i głównej części skrzydełek głównych przycisków. Zawsze budzi to obawy co do trwałości i twardości obudowy, co w przypadku tego modelu jest uzasadnione z nawiązką. 

Panele może i nie skrzypią, a nawet nie wyginają się, ale wystarczy wziąć mysz do ręki i ścisnąć porządnie z góry oraz dołu, żeby wydała z siebie odgłos aktywowanego przycisku. Jakiego? Tego nie wiem, bo na tę aktywację komputer nie reaguje, ale ewidentnie jakiś tam przełącznik „klika”. Kolejnym problemem stricte fizycznym jest ciche grzechotanie myszki podczas ruchu po podkładce i już znacznie głośniejsze po jej podniesieniu. Przyciski główne również są nieco źle osadzone na przełącznikach, ale ta trójca to wszystkie z problemów, które zauważyłem. 

Czytaj też: Test Logitech G335. Producent wchodzi w odważne kolory

Sama w sobie Galacta Pro jest symetryczną, lekką i przeznaczoną zarówno dla prawo-, jak i leworęcznych użytkowników myszką. Obecność przycisków bocznych z obu stron, jak również możliwości ich zaślepienia (wykorzystywane są do tego magnesiki) tylko to podkreśla i choć za to jestem w stanie pochwalić Kruxa, to obecność zamiennego grzbietu jest dla mnie niewytłumaczalna. Ot, niepotrzebny kawałek plastiku, którego sensu przynajmniej ja nie widzę. Producent ciekawie rozwiązał jednak problem przechowywania odbiornika USB w myszce, umieszczając właśnie pod grzbietem stosowny uchwycik. 

Przechodząc już do konkretów, z przodu myszki znajduje się port USB-C zarówno do przewodowego trybu za pośrednictwem świetnej jakości lekkiego przewodu w luźnym materiałowym oplocie, jak i ładowania wbudowanego akumulatorka. Ciekawie robi się też na spodzie, bo obok trzech ślizgaczy o zaokrąglonych krawędziach i sensora, znajdziemy na samym środku programowalny przycisk (domyślnie zmienia podświetlenie) i trzystopniowy przełącznik, aktywujący Galacta Pro do trybu bezprzewodowego oraz ustawiający strefy podświetlenia.

Ergonomiczność Galacta Pro

Osobiście jestem fanem bardzo asymetrycznych niskich myszek, ale po kilku latach testów mój nadgarstek odnajduje się już na każdym sprzęcie. Galacta Pro nie stanowił w tym wyjątku i po 12-godzinnej sesji pracy oraz nauki mój nadgarstek nie odczuwał żadnego dyskomfortu. Jego obła bryła z najwyższym punktem gdzieś w połowie spodoba się przede wszystkim graczom lubującym chwyt typu palm, ale ten typu fingertip również spisze się dobrze. 

Oczywiście mówię tutaj o rozstawie palców 1+2+2, bo co ciekawe, choć to symetryczny model, to zapewnia zadziwiająco dużo miejsca na palec serdeczny i mały. Nie jest jednak wysoki, dlatego możecie być pewni, że szuranie palców o podkładkę będzie na porządku dziennym. To dobrze, bo przez połączenie niskiej wagi (88 gramów) i świetnie sprawdzających się ślizgaczy, więcej kontaktu z podkładką spisze się idealnie. Zwłaszcza że Galacta Pro nawet w trybie przewodowym pozwala zapomnieć o przewodzie nawet bez stosownego mouse bungee. 

Test przycisków

Zaczynając może od tych głównych, Galacta Pro do najlepszych „klikaczy” zdecydowanie nie należy. Może i ma przyzwoite przełączniki Huano, ale osadzenie na nich skrzydełek nie jest idealne, co objawia się okazjonalnym gubieniem tempa klikania podczas moich standardowych procedur testowych. Pod palcem po prostu czuć, że kontakt między tymi dwoma elementami jest delikatnie zaburzony. Przez to klik traci nieco pewności, a sam w sobie jest dobrze wyważony między twardością i miękkością, jak również głośnością aktywacji. 

Boczne przyciski, to typowe rozwiązania na podstawowych przełącznikach typu tactile, które spisują się po prostu przeciętnie, ale co najważniejsze – działają bez problemu. Rolka z kolei  sprawdza się słabo. Może i wyczuwamy przeskoki na gęsto usłanym łożysku, ale te różnią się w pewnych etapach „scrollowania” od siebie i wydają z siebie okropne piszczenie nie tylko przy szybkich, ale też spokojniejszych akcjach. 

Oprogramowanie Krux Galacta Pro

W swojej aplikacji Krux postanowił, że zapewni nam to, co musi i o otoczkę wizualną nie będzie się aż tak martwił. Jednak to tak naprawdę powszechny trend wśród produktów tego typu – ich aplikacje wyglądają tak, jakby stworzył je praktykant, korzystając z połowicznie uzupełnionego szablonu. Ta dedykowana myszce Galacta Pro działa jednak i to najważniejsze, oferując możliwość stworzenia profili specjalnie pod siebie. 

W oprogramowaniu możemy zrobić to, co najważniejsze, czyli podmienić funkcje wszystkich 8 przycisków i rolki (jej wciśnięcia) z uwzględnieniem zaprogramowanych makr (przyzwoitego kreatora nie zabrakło), ustawić odświeżanie od 125 do 1000 Hz i podejrzeć poziom baterii. Nie zabrakło też opcji co do podświetlenia z 9 trybami (jest też opcja jego dezaktywacji), ustawiania jasności, czy szybkości danego efektu. 

Czytaj też: Test Krux Crato RGB. Szukacie taniej klawiatury mechanicznej?

Podświetlenie i bateria Galacta Pro

Kolejna kwestia i kolejna nagana dla Krux. Zawsze uważałem, że w tej cenie dawanie podświetlenia do bezprzewodowej myszki, to małe zadrwienie z logiki. Zarówno pod kątem wytrzymałości baterii, jak i dążenia do możliwie najniższej wagi i ceny. Galacta Pro dostała jednak podświetlenie i to w sumie nie byle jakie, bo podświetlana jest rolka, logo producenta pod grzbietem i wstawka między grzbietem a podstawą na tyle. Czy jest efektowne? Oceńcie sami:

Od razu przed testem naturalnie powędrowałem do oprogramowania, aby wyłączyć podświetlenie i wydłużyć czas na jednym ładowaniu, a tu proszę, niespodzianka. Podświetlenia nie wyłączymy. Krux uznał, że da w nasze ręce wyłącznie możliwość dezaktywowania tej wstawki przy podstawie, bo ustawione w tryb oddychania pozostałe dwie diody muszą być aktywne nieustannie. Może i są użyteczne, bo pokazują nam poziom czułości powiązany z kolorem ustawionym w aplikacji, ale brak możliwości ich wyłączenia mówi samo za siebie. Gryzie się to też z oszczędnością energii poprzez dezaktywowanie podświetlenia podstawy, które przestaje świecić od razu, kiedy tylko wykryje ruch i zaczyna ponownie, kiedy pozostawimy mysz bezczynnie. 

Zwłaszcza że wbudowana w Galacta Pro 400 mAh bateria wystarczała mi na zaledwie dwa, maksymalnie trzy doby na jednym ładowaniu. Komputer mam wprawdzie włączony 24/7, co sugeruje, że to migające diody zjadają przez noc upakowane w baterii elektrony, ale w rzeczywistości tak nie jest, bo mysz przechodzi w stan uśpienia już po minucie. Wybudza się jednak z niego szybko, a problem częstego ładowania rozwiązuje wsparcie trybu przewodowego i zaskakująco szybkie ładowanie, bo na uzupełnienie baterii do 100% wystarcza ponad godzina. 

Czytaj też: Test zasilacza SilverStone SX750 Platinum

Test sensora PMW3335

Ten test musimy podzielić na dwa tryby – przewodowy i bezprzewodowy, bo w tej cenie nie dam głowy, że poziom między nimi będzie wyrównany. Jednak zanim przejdziemy do porównania, wspomnę tylko, że w przypadku tego sensora odnotowałem delikatnie wyczuwaną predykcję, ale nie zauważyłem jitteringu niskiej częstotliwości, czy dręczącego smoothingu, podczas gdy poziom LOD w obu trybach wynosi tyle samo – zadziwiająco niski 1 mm. Od razu rozwiążmy też kwestię jitteringu wysokiej częstotliwości oraz interpolacji:

Teraz rzućcie okiem na porównanie poziomów odświeżania:

Teraz wynik w specjalnym oprogramowaniu:

I wreszcie to, jak sensor radzi sobie z odczytem względem czasu (im mniejsze różnice na poziomie wykresu i kropek, tym lepiej):

Test Krux Galacta Pro – podsumowanie

Kiedyś wyobrażenie sobie myszki bezprzewodowej za 209 złotych było trudne, a tu proszę, zadebiutował właśnie model Galacta Pro od Krux, który próbuje przekonać, że bezprzewodowość nie jest zarezerwowana dla myszek za ponad 600 złotych. Czy mu to wychodzi? I tak i nie, bo testy, jak i moje własne odczucia jasno wskazują, że w trybie przewodowym Galacta Pro odznacza się znacznie wyższą precyzją. Tryb bezprzewodowy radzę więc wykorzystywać wedle potrzeby, ale głównie do mniej wymagających zadań, czy gier.

Jednak nawet pomijając tryb bezprzewodowy Krux Galacta Pro jest przyzwoitą lekką myszką, której bolączki sprowadzają się do dziwnie zarządzanego trybu podświetlenia, rolki i głównych przycisków oraz samego wykonania. Nie brzmi to więc specjalnie zachęcająco, ale moim zdaniem w takiej cenie, jeśli koniecznie potrzebujecie trybu bezprzewodowego do pewnych zadań i macie możliwość grania przewodowo w wymagające precyzji gry, to ten model będzie świetnym wyborem. Zwłaszcza jeśli jesteście leworęczni albo poszukujecie dodatkowych przycisków. Stąd też nasza odznaka: